Muzeum Mikołaja Kopernika we Fromborku i Muzeum Archidiecezji Warmińskiej w Olsztynie zapraszają na wystawę Boska Medycyna i Niebiescy Uzdrowiciele, którą otwarto 16 lipca 2011 roku w Pałacu Biskupim we Fromborku. Wystawa próbowała za pomocą ikonografii świętych leczących ukazać zespolone w jedno zjawisko cudu i tak ważne dla człowieka doświadczenie choroby.
Już w czasach prehistorycznych pojmowano chorobę jako stan tajemny i niebezpieczny wynikający z ingerencji złych duchów bądź działania bogów zaniepokojonych ludzkimi występkami i grzechami. Podobny odbiór choroby odnajdujemy m. in. w starożytnych Indiach, Egipcie, Grecji i Rzymie, gdzie choroba funkcjonowała jako następstwo naruszenia ładu kosmicznego i moralnego wykroczenia przeciwko bogom, w chorobach widziano karę za grzech dotykającą pojedynczą jednostkę bądź całe pokolenia.
Z tej tradycji, ale w oparciu o Stary i Nowy Testament uformowało swój pogląd na temat choroby chrześcijaństwo. Bóg stworzył człowieka do szczęścia i choroba jako taka była w sprzeczności z Jego zamiarami, jednak pojawiła się na skutek grzechu pierwszych ludzi, którzy odsunęli od siebie piękno i dobro. Stary Testament zalecał korzystanie z prostych leków i porad medyków, jednak nakazywał przede wszystkim powrócić do Boga – Największego z Lekarzy. Choroba zesłana na człowieka miała nawrócić go na drogę prawdy, dobra i miłosierdzia, uwrażliwiała na grzech i przestrzegała przed złem. Nowy Testament skupia się na zagadnieniu choroby dzięki postaci Chrystusa wskrzeszającego oraz uleczającego chorych i kalekich (należeli do nich przede wszystkim paralitycy, niewidomi, głusi, głuchoniemi, epileptycy, trędowaci, chorzy na puchlinę i histerycy). Przez swoją śmierć Jezus odbudowywał przymierze z Bogiem zerwane przez człowieka, jednym ze znaków owego zerwania była właśnie choroba. Ojcowie Kościoła określali Jezusa często mianem: MAGNUS MEDICUS, OMNIPOTENS MEDICUS, MEDICUS ET SALVATOR NOSTER.
Po męce Chrystusa działalność misyjną i uzdrawiającą prowadzili kolejni męczennicy i święci posiadający prawdziwą moc leczącą. Mimo funkcjonowania świętych uważanych za lekarzy zdolnych pokonać wszelkie dolegliwości, jak np. święci Kosma i Damian, św. Łukasz czy św. Archanioł Rafał, wierni preferowali świętych wyspecjalizowanych. Drobiazgowa specjalizacja lecznicza wynikała z cierpień, jakich święty doznał podczas męczeńskich tortur; nawiązywała do chorób, które święty uzdrawiał za życia; była skutkiem schorzeń, które dotknęły samego świętego; wynikała z analogii słownych między nazwą schorzenia a imieniem świętego (np. św. Łucja, wspomożycielka niewidomych (Lux – światło), św. Aureliusz – opiekun chorób uszu (aureil – oreille – ucho). Najliczniejszą grupę niebiańskich uzdrowicieli reprezentują święci, których anty-chorobowy patronat opierał się na podobieństwie między cierpieniem fizycznym jakie święci ponieśli, a określonym schorzeniem. Święci ci reprezentują mityczny typ tzw. „Zranionego Uzdrowiciela”, który mimo leczących umiejętności sam musi doznać bólu, bądź zostać napiętnowany symboliczną raną. Powszechność wiary w moc świętych leczących doprowadziła w późnym średniowieczu do powstania „aptek świętych”- spisów patronów od chorób, z których można było dowiedzieć się, jaki święty przyporządkowany jest danej chorobie lub danemu organowi ciała. Popularność niebieskich uzdrowicieli zaowocowała różnorodnymi formami kultu, do których zalicza się: pielgrzymki do cudownych miejsc związanych z tymi świętymi; składane świętym wota; lecznicze amulety i modlitwy; wiara w moc relikwii i wreszcie popularność świętych w sztuce (głównie w obrazach i rzeźbach).
Wystawa we Fromborku w subtelny sposób prowadziła zwiedzającego przez kolejne obszary tematyczne – od wyjaśnienia religijnego i socjologicznego odbioru samej choroby, przez teologiczną, chrześcijańską filozofię choroby, pojęcie „cudownego leczenia” opisywanego w literaturze średniowiecznej m.in. przez św. Augustyna i św. Wincentego Ferreriusza, fenomen gestu wotywnego i kolejne „grupy tematyczne świętych” podzielonych zależnie od patronatu: pomniejsi święci leczący [chroniący przed schorzeniami zębów (św. Apolonia), wzroku (św. Otylia), kamicą (św. Szczepan), reumatyzmem/ gorączką/palącymi bólami (św. Wawrzyniec), chorobami dzieci/klątwą/chorobami zwierząt (św. Antoni Padewski)], patroni anty-zarazowi (św. Sebastian, św. Roch, św. Rozalia), patroni epileptyczni (św. Walenty, św. Jan Chrzciciel, Trzej Królowie), patroni od trądu (Hiob, Łazarz), aż do świętej miejscowej Reginy Protmann z Braniewa, której patronat „rozpościera się” nad różnorodnymi schorzeniami.
Wystawa ujawniała niezwykłą popularność, jaką cieszyli się wśród wiernych święci leczący, co znalazło swoje odbicie w różnorodnych formach kultu a także w bogactwie ujęć ikonograficznych. We Fromborku zaprezentowano dużą liczbę (ponad osiemdziesiąt) różnorodnych obiektów (obrazy, rzeźby, wota, fotogramy witraży i malowideł ściennych, świeczniki procesyjne, relikwiarze) pochodzących z terenu Warmii i Mazur. Większość dzieł nie należy do szczególnie znanych, popularyzowanych, tym samym często po raz pierwszy zostaje odkryte ich niezwykłe piękno, fascynujący urok, tajemnica, skrywana przez setki lat w sanktuariach, kościołach, kaplicach, plebaniach.
Muzeum Mikołaja Kopernika we Fromborku i Muzeum Archidiecezji Warmińskiej w Olsztynie zapraszają na wystawę Boska Medycyna i Niebiescy Uzdrowiciele, którą otwarto 16 lipca 2011 roku w Pałacu Biskupim we Fromborku. Wystawa próbowała za pomocą ikonografii świętych leczących ukazać zespolone w jedno zjawisko cudu i tak ważne dla człowieka doświadczenie choroby.
Już w czasach prehistorycznych pojmowano chorobę jako stan tajemny i niebezpieczny wynikający z ingerencji złych duchów bądź działania bogów zaniepokojonych ludzkimi występkami i grzechami. Podobny odbiór choroby odnajdujemy m. in. w starożytnych Indiach, Egipcie, Grecji i Rzymie, gdzie choroba funkcjonowała jako następstwo naruszenia ładu kosmicznego i moralnego wykroczenia przeciwko bogom, w chorobach widziano karę za grzech dotykającą pojedynczą jednostkę bądź całe pokolenia.
Z tej tradycji, ale w oparciu o Stary i Nowy Testament uformowało swój pogląd na temat choroby chrześcijaństwo. Bóg stworzył człowieka do szczęścia i choroba jako taka była w sprzeczności z Jego zamiarami, jednak pojawiła się na skutek grzechu pierwszych ludzi, którzy odsunęli od siebie piękno i dobro. Stary Testament zalecał korzystanie z prostych leków i porad medyków, jednak nakazywał przede wszystkim powrócić do Boga – Największego z Lekarzy. Choroba zesłana na człowieka miała nawrócić go na drogę prawdy, dobra i miłosierdzia, uwrażliwiała na grzech i przestrzegała przed złem. Nowy Testament skupia się na zagadnieniu choroby dzięki postaci Chrystusa wskrzeszającego oraz uleczającego chorych i kalekich (należeli do nich przede wszystkim paralitycy, niewidomi, głusi, głuchoniemi, epileptycy, trędowaci, chorzy na puchlinę i histerycy). Przez swoją śmierć Jezus odbudowywał przymierze z Bogiem zerwane przez człowieka, jednym ze znaków owego zerwania była właśnie choroba. Ojcowie Kościoła określali Jezusa często mianem: MAGNUS MEDICUS, OMNIPOTENS MEDICUS, MEDICUS ET SALVATOR NOSTER.
Po męce Chrystusa działalność misyjną i uzdrawiającą prowadzili kolejni męczennicy i święci posiadający prawdziwą moc leczącą. Mimo funkcjonowania świętych uważanych za lekarzy zdolnych pokonać wszelkie dolegliwości, jak np. święci Kosma i Damian, św. Łukasz czy św. Archanioł Rafał, wierni preferowali świętych wyspecjalizowanych. Drobiazgowa specjalizacja lecznicza wynikała z cierpień, jakich święty doznał podczas męczeńskich tortur; nawiązywała do chorób, które święty uzdrawiał za życia; była skutkiem schorzeń, które dotknęły samego świętego; wynikała z analogii słownych między nazwą schorzenia a imieniem świętego (np. św. Łucja, wspomożycielka niewidomych (Lux – światło), św. Aureliusz – opiekun chorób uszu (aureil – oreille – ucho). Najliczniejszą grupę niebiańskich uzdrowicieli reprezentują święci, których anty-chorobowy patronat opierał się na podobieństwie między cierpieniem fizycznym jakie święci ponieśli, a określonym schorzeniem. Święci ci reprezentują mityczny typ tzw. „Zranionego Uzdrowiciela”, który mimo leczących umiejętności sam musi doznać bólu, bądź zostać napiętnowany symboliczną raną. Powszechność wiary w moc świętych leczących doprowadziła w późnym średniowieczu do powstania „aptek świętych”- spisów patronów od chorób, z których można było dowiedzieć się, jaki święty przyporządkowany jest danej chorobie lub danemu organowi ciała. Popularność niebieskich uzdrowicieli zaowocowała różnorodnymi formami kultu, do których zalicza się: pielgrzymki do cudownych miejsc związanych z tymi świętymi; składane świętym wota; lecznicze amulety i modlitwy; wiara w moc relikwii i wreszcie popularność świętych w sztuce (głównie w obrazach i rzeźbach).
Wystawa we Fromborku w subtelny sposób prowadziła zwiedzającego przez kolejne obszary tematyczne – od wyjaśnienia religijnego i socjologicznego odbioru samej choroby, przez teologiczną, chrześcijańską filozofię choroby, pojęcie „cudownego leczenia” opisywanego w literaturze średniowiecznej m.in. przez św. Augustyna i św. Wincentego Ferreriusza, fenomen gestu wotywnego i kolejne „grupy tematyczne świętych” podzielonych zależnie od patronatu: pomniejsi święci leczący [chroniący przed schorzeniami zębów (św. Apolonia), wzroku (św. Otylia), kamicą (św. Szczepan), reumatyzmem/ gorączką/palącymi bólami (św. Wawrzyniec), chorobami dzieci/klątwą/chorobami zwierząt (św. Antoni Padewski)], patroni anty-zarazowi (św. Sebastian, św. Roch, św. Rozalia), patroni epileptyczni (św. Walenty, św. Jan Chrzciciel, Trzej Królowie), patroni od trądu (Hiob, Łazarz), aż do świętej miejscowej Reginy Protmann z Braniewa, której patronat „rozpościera się” nad różnorodnymi schorzeniami.
Wystawa ujawniała niezwykłą popularność, jaką cieszyli się wśród wiernych święci leczący, co znalazło swoje odbicie w różnorodnych formach kultu a także w bogactwie ujęć ikonograficznych. We Fromborku zaprezentowano dużą liczbę (ponad osiemdziesiąt) różnorodnych obiektów (obrazy, rzeźby, wota, fotogramy witraży i malowideł ściennych, świeczniki procesyjne, relikwiarze) pochodzących z terenu Warmii i Mazur. Większość dzieł nie należy do szczególnie znanych, popularyzowanych, tym samym często po raz pierwszy zostaje odkryte ich niezwykłe piękno, fascynujący urok, tajemnica, skrywana przez setki lat w sanktuariach, kościołach, kaplicach, plebaniach.
Większość obiektów pochodziła z wieku XIX, ale wiele reprezentowało również sztukę wcześniejszych stuleci. Do najstarszych prezentowanych eksponatów należą kwatery XVI-wiecznego ołtarza z kościoła p.w. św. Wawrzyńca w Mingajnach ukazujące sceny z życia św. Wawrzyńca i fotogramy kwater pasyjnych XVI-wiecznego poliptyku z katedry we Fromborku, na co dzień niedostępne dla widza, przedstawiające fenomenalny zapis chorób, które symbolicznie piętnują oprawców Chrystusa. Obiektem najmłodszym był relikwiarz bł. Reginy Protmann z kościoła św. Katarzyny w Braniewie, z 1999 r. autorstwa Andrzeja Adamskiego. Rozmachem malarskim i fantazją kompozycyjną odznaczają się głównie nowożytne dzieła malarskie z kościołów w Jezioranach (Święta Apolonia, XIX w.; Święty Roch orędownik dotkniętych epidemią, XIX w.), Henrykowie (Cud św. Antoniego, obraz Piotr Kolberga, ok. 1712 r.; Święty Walenty obdarzający łaską uzdrowienia, poł. XIX w.; Anioł Stróż, XVIII w.), Braniewie (Święty Roch z aniołem i psem oraz ofiary epidemii, obraz, XIX w. z kościoła p.w. Świętej Trójcy; Bisztynku (Święty Walenty i dzieci chore na epilepsję ofiarowane świętemu w celu uzdrowienia, obraz Jana Langhankiego, 1776 r. z kościoła p.w. św. Macieja; Święty Roch i ofiary dżumy, XIX w. z kościoła p.w. św. Michała), Rogiedlach (Święta Rozalia i ofiary zarazy, XVIII w.), Ornecie (Św. Rozalia, XVII w. z klasztoru Sióstr Katarzynek). Szczególny urok posiadały także ludowe wizerunki św. Rocha i św. Walentego, skrótowe w swoim przekazie, o wyrazistym choć nieco skrępowanym geście (obiekty pochodzące z kolekcji Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie). Wyrafinowanym przykładem rzeźby, przeznaczonej specjalnie do miejsca kultowego jest XVII-wieczna figura św. Rocha z kaplicy z Lubomina. Wystawa prezentowała też srebrne wota wyobrażające organy ciała z kościoła p.w. św. Macieja w Bisztynku związane z uleczającym kultem Najdroższej Krwi Chrystusa, na uwagę zasługiwał również fenomenalny obraz wotywny Św. Katarzyna, Matka Boska i św. Antoni Padewski z I poł. XVII w. z kościoła p.w. św. Mateusza w Różynce. Niepokój i mistyczny urok cechowały porażające turpizmem dzieła przedstawiające patronów od trądu Hioba (XVI- rzeźba ze zbiorów Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie) i Łazarza (XVII-wieczna rzeźba pierwotnie przeznaczona do szpitala św. Ducha w Kętrzynie, obecnie Muzeum Wojciecha Kętrzyńskiego w Kętrzynie).
Doświadczenie choroby zostało na wystawie zaprezentowane nie tylko przez aspekt ikonograficzny niebiańskich lekarzy, ale także przez objaśnienie najbardziej popularnych schorzeń (dżumy, epilepsji, trądu), które dręczyły ludzkość w poprzednich epokach. Było to istotne, bowiem dzisiejsza wiedza o przywołanych schorzeniach wydaje się całkowicie zaprzeczać ich ówczesnemu odbiorowi i ówczesnej wiedzy (medycznej jak i ludowej), co z kolei wyjaśnia pilną potrzebę niebieskiego patronatu i orędownictwa.
W minionych stuleciach choroba stanowiła doświadczenie wyjątkowo trudne, niepokojące, niezrozumiałe, dlatego wiara w świętych i ich moc uleczającą skutecznie łagodziła lęk, stany histerii i nerwice, które często stanowiły następstwo innych, niepokojących schorzeń. Dzięki patronom od chorób ludzie z większą siłą podejmowali walkę o siebie i życie, walkę ze schorzeniami, które jako wyrok zagniewanego Boga spadały z Nieba niepostrzeżenie, nagle, często bez zapowiedzi.
Warto było odwiedzić wystawę we Fromborku, dowiedzieć się, czy choroba jest dzisiaj dla nas ciągle tym samym doznaniem, jakie stanowiła dla naszych przodków i sprawdzić czy spotkanie ze świętym uzdrowicielem nie odmieni nas w sposób cudowny.
„Wstań i idź, twoja wiara cię uzdrowiła” (Łk 17, 19.)
| Patron | Patronat chorobowy | Atrybut /Strój |
| Agata | schorzenia piersi, zaburzenia laktacji | – piersi trzymane na półmisku/prezentowane w dłoniach -pochodnia/świece/płonący dom -hak/pogrzebacz |
| Antoni Opat | rojnica, schorzenia skórne, zaraza | -strój mnicha -książka/różaniec/laska/dzwonek -pokonany diabeł -świnia -człowiek chory na rojnicę |
| Antoni Padewski | czary / klątwa epidemia | -habit franciszkański -lilia -płonące serce w dłoni -Dzieciątko Jezus |
| Apolonia | schorzenia zębów jamy ustnej | -szczypce/kleszcze z zębem -książka -młotek |
| Bartłomiej | schorzenia skóry | -nóż trzymany w dłoni -skóra zdarta z ciała / przerzucona przez plecy / zawieszona na ręku |
| Benon | zaraza | -strój biskupa -ryba -dwa woły / dwa byki u stóp |
| Błażej | choroby gardła | -strój biskupa -wilk/świnia -książka -chory chłopiec -dwie skrzyżowane świece/jedna świeca -uzdrowione zwierzęta -pies/sokół |
| Cyriak | epilepsja, opętanie, histeria | -strój diakona -książka -palma/miecz -pokonany diabeł -chora na epilepsję księżniczka Artemia |
| Damian | wszelkie schorzenia szczególnie schorzenia skórne, nocne moczenie u dzieci, zaraza, choroby zwierząt | -strój chirurga -sakwa na narzędzia chirurgiczne -skrzyneczka na maść/balsam -drewniana szpachelka do nakładania lekarstwa |
| Dionizy | bóle głowy, schorzenia głowy | -strój biskupa -odcięta głowa trzymana w dłoniach |
| Erazm | choroby jelit i brzucha | -strój biskupa -kołowrót z naciągniętymi jelitami -kocioł |
| Hubert | wścieklizna | -jeleń z krzyżem między rogami -głowa jelenia w dłoni |
| Jan Chrzciciel | epilepsja | -strój pustelnika/skóra zwierzęca -kielich -baranek -książka |
| Jan Jałmużnik | schorzenia oczu | -żebrak/żebracy towarzyszący jego postaci -worek z monetami -moneta w dłoni |
| Jodok | zaraza | -strój pustelnika/pielgrzyma -laska/kapelusz/znaki pielgrzymie -korona na ziemi -książka |
| Karol Boromeusz | zaraza | -strój kardynalski -chorzy ludzie u jego stóp/w jego otoczeniu |
| Klara | schorzenia oczu | -strój mniszki -lilia -książka -gałązka palmowa -krzyż -monstrancja |
| Korneliusz | epilepsja | -tiara papieska -gałązka palmowa -miecz -róg zwierzęcy |
| Kosma | wszelkie schorzenia, szczególnie schorzenia skórne, nocne moczenie u dzieci, zaraza, choroby zwierząt | -strój medyka -matula (naczynie do badania moczu) -sakwa na narzędzia chirurgiczne -puszka z leczniczym balsamem -uleczone zwierzęta |
| Krzysztof | zaraza | -strój eremity, pielgrzyma -olbrzym dźwigający Chrystusa -laska/drzewo |
| Łucja | schorzenia oczu, schorzenia gardła | -palma męczeństwa -książka -podwójny krzyż -lampa/pochodnia/świeca -miecz/sztylet przebijający szyję -para oczu w dłoniach lub w naczyniu |
| Łukasz | różnorodne schorzenia | -strój malarza/narzędzia malarskie -strój lekarza -matula (naczynie do badania moczu) |
| Marcin | trąd, dyzenteria, ospa, schorzenia skóry, syfilis | -strój biskupa -strój legionisty rzymskiego/rycerza -płaszcz którym okrywa żebraka -postać trędowatego adorującego świętego |
| Otylia | schorzenia oczu i uszu | -strój mniszki -gałązka palmowa -korona -kielich -para oczu na książce/w dłoniach |
| Pantaleon | różnorodne schorzenia | -puszka na leczniczą maść -skrzyneczka na zioła -szpachelka do nakładania leczniczej maści |
| Roch | zaraza, schorzenia skóry, trąd, skomplikowane porody wścieklizna, schorzenia stóp, grypa, choroby zwierząt, filokseria | -strój pielgrzyma -wrzód dżumowy na udzie -pies -anioł leczący ranę świętego |
| Rozalia | zaraza | -strój pustelnicy -lilie -wieniec różany -krzyż -książka -czaszka -anioł wręczający świętej różaną koronę |
| Szczepan | kamica | -kamień/kamienie trzymane w dłoni |
| Sebastian | zaraza | -strój legionisty/rycerza -strzała w dłoniach/pęk strzał -miecz -korona -lanca -przeszyty strzałami i konający przy drzewie/kolumnie |
| Walpurga | epilepsja | -strój mniszki -książka -kwitnąca gałązka/gałązka oliwna -gałązka palmowa -kłosy zboża -szklane naczynie z uleczającym olejem |
| Walenty | epilepsja, opętanie, histeria | -strój biskupa -epileptyk uleczony -epileptyk w trakcie napadu -miecz -książka |
| Wawrzyniec | reumatyzm, gorączka, wewnętrzne rozpalenie , piekące bóle w kościach, bolesne poparzenia skóry | -strój diakona -palma męczeństwa -książka -krzyż -ruszt -kielich -sakiewka z pieniędzmi -żebracy zgromadzeni wokół świętego |
| Wincenty Ferreriusz | opętanie, schorzenia dzieci, rojnica | -habit dominikański -książka -trąba Sądu Ostatecznego -skrzydła |
| Wit | epilepsja, opętanie, histeria, pląsawica/ tanecznictwo, schorzenia wzroku, nocne moczenie u dzieci | -książka -palma męczeństwa -berło -orzeł/kruk -kogut -garnek/kociołek |
Św. Roch, polichromia w kościele p.w. Jana Chrzciciela w Jonkowie
Wstań i idź, twoja wiara cię uzdrowiła” (Łk 17, 19).
Choroba stanowiła dla człowieka pierwotnego stan tajemny i niebezpieczny, przychodziła z nieznanego obszaru jako wynik ingerencji złych duchów bądź działania bogów zaniepokojonych ludzkimi występkami i grzechami, dlatego szamani podejmujący się ewentualnego wyleczenia „musieli” starać się nawiązać kontakt z pozaziemskimi bytami, by przebłagać je za winy chorego.
W antycznej Chaldei leczenie chorób powierzano szczególnej grupie kapłanów zwanych aszipu, którzy posługiwali się obrzędami przypominającymi spowiedź. W zabiegach tych wymieniano grzechy i przewinienia chorego odwołując się do litości bogów. W starożytnych Indiach pojmowano chorobę jako następstwo naruszenia ładu kosmicznego i moralnego wykroczenia przeciwko bogom. Wierzono, że zło czynione przez człowieka wywoływało cierpienie psychiczne i fizyczne przybierające postać różnych schorzeń. W starożytnej Grecji ludzi kalekich uważano za napiętnowanych przez bogów, a w chorobach widziano karę za grzech dotykającą pojedynczą jednostkę bądź całe pokolenia.
Z tej tradycji, ale w oparciu o Stary i Nowy Testament uformowało swój pogląd na temat choroby chrześcijaństwo. Bóg stworzył człowieka do szczęścia i choroba jako taka była w sprzeczności z Jego zamiarami, jednak pojawiła się na skutek grzechu pierwszych ludzi, którzy odsunęli od siebie piękno i dobro.
Stary Testament zalecał korzystanie z prostych leków i porad lekarzy, jednak nakazywał przede wszystkim powrócić do Boga – Największego z Lekarzy. Choroba zesłana na człowieka miała nawrócić go na drogę prawdy, dobra i miłosierdzia, uwrażliwiała na grzech i przestrzegała przed złem.
Nowy Testament skupia się na zagadnieniu choroby dzięki postaci Chrystusa wskrzeszającego oraz uleczającego chorych i kalekich (należeli do nich przede wszystkim paralitycy, niewidomi, głusi, głuchoniemi, epileptycy, trędowaci, chorzy na puchlinę i histerycy). Przez swoją śmierć Jezus odbudowywał przymierze z Bogiem zerwane przez człowieka, jednym ze znaków owego zerwania była właśnie choroba.
Ojcowie Kościoła określali Jezusa często mianem: CHRISTUS MEDICATOR, MAGNUS MEDICUS, OMNIPOTENS MEDICUS, MEDICUS ET SALVATOR NOSTER.
Najwięcej uwagi pojęciu Chrystusa Lekarza i tzw. boskiej medycynie poświęcił św. Augustyn, według którego Bóg tak jak profesjonalny medyk bywa okrutny, nacinając i ingerując w ciało nierzadko bardzo boleśnie. Pozwala człowiekowi cierpieć i tak samo jak lekarz kontroluje temperaturę przy wielkiej gorączce, ostatecznie zaś niszczy śmierć przez śmierć posługując się najlepszym z leków – Boską Mądrością. Zbawiciel to medicus humilis dający nowe życie, to jednocześnie wszechpotężny a zarazem pokorny lekarz skontrastowany z pysznym i kruchym człowiekiem.
Wiele medycznych metafor można również odnaleźć w kazaniach św. Wincentego Ferreriusza, według którego uleczanie duszy przebiegało w nader żmudnym medycznym procesie: przez wypocenie, przez wymioty, przez nacieranie, przez krwawienie, wypalenie, lewatywę, za pomocą snu, przez ćwiczenia i przez kąpiel.
1. Pocenie miało następować poprzez wylane łzy, „w ten sposób Chrystus -magnus practicus – wiele chorych dusz i grzechów leczy za pomocą skruchy łzami. Wówczas człowiek utwardza się w sobie pamięcią i wspomnieniem przeciw grzechom mówiąc: Ja nieszczęsny, tego dnia zrobiłem to, a tego tamto i płacze. Łzy skruchy są potem duszy; a taka jest ich cnota, że jedna kropla prawdziwej skruchy leczy duszę ze wszystkich ran śmiertelnych”.
2. Znaczenie wymiotów objaśniał św. Wincenty Ferreriusz następująco: „wiecie, że kiedy ktoś zje zbyt wiele i brzuch ma napchany, nie może strawić ani spać spokojnie, lecz trapi się tak, jakby przyjął napój trujący. Lekarstwem jest zwymiotować nadmiar, zanim dotrze do serca. Niczym innym jak zwróceniem niestrawionego pokarmu, który zalega brzuch sumienia, jest spowiedź. Człowiek łyka trucizny w ciągu roku, lekiem jest, aby wyrzygał je u stóp spowiednika. Udzielając rozgrzeszenia spowiednik trzyma za głowę i potem człowiek czuje się lekki. Tak jak wymioty z wielkim przychodzą trudem, bo brzuch jest ściśnięty, tak i spowiedź z trudem idzie [cum labore] z powodu wstydu z obmowy samego siebie”.
3. O wypalaniu pisał: „kiedy ktoś ciało ma zepsute, trzeba wypalić, tj. wydobyć nieczystość z kości rozpalonym żelazem. Bardzo to bolesne lekarstwo. Tym sposobem Chrystus leczy zepsutych i zatwardziałych w grzechu, którzy uparcie nie chcą się grzechów wyrzec i ze złego żywota się wyspowiadać. Jeśli takim powiedzieć:<<dlaczego się nie poprawicie?>> mówią: odejdź i tak będę zbawiony jako ty. Uparci są, lecz Chrystus żelazem, tj. cierpieniem, kruszy im nogę lub ramię albo ogniem św. Antoniego uderza. Wtedy nawracają się ku Bogu i spowiadają. To samo mówię o kobietach, kiedy ani kaznodzieja, ani spowiednik nie mogą sprawić, aby odrzuciły próżniactwa, owszem, pokazują publicznie piersi, ale Chrystus żelazem trądu lub innej choroby je leczy”.
Pojmując chorobę jako wynik kary za grzechy św. Wincenty Ferreriusz szczodrze szafował metaforyką medyczną, posługując się takimi pojęciami jak „maść modlitwy”, „sen kontemplacji” czy „lewatywa odpuszczenia win wypełniona trzema zbawiennymi substancjami: rozważaniem Męki Pańskiej, postawy Marii u krzyża oraz lekturą żywotów świętych męczenników”.
Św. Wincenty Ferreriusz zdawał sobie sprawę, że leczenie duszy nie jest zabiegiem prostym, wierzył jednak w moc najwyższego medyka:
„ludzie pełni odrazy, przeciwnie niż mąż roztropny, boją się często lekarstw, środków przeczyszczających albo pigułek i nie chcą ich przyjmować. Mądry lekarz okrywa lekarstwo miodem lub czymś dobrym, aby go nie poczuć i nie widzieć. Tak czyni Chrystus, optimus medicus, który w hostii skrywa swoje Ciało”.
Idea cudownego uleczania znajduje właściwe sobie miejsce w ikonografii – nie tylko w popularnych scenach testamentowych cudów leczniczych, ale również w ikonografii przedstawiającej Chrystusa w ujęciach religijno-moralizatorskich, posługujących się przedmiotami i atrybutami medycyny świeckiej.
Wstępem do niniejszej ikonografii stały się niemieckie i niderlandzkie drzeworyty z I ćwierci XVI wieku, ukazujące Chrystusa – lekarza z matulą – naczyniem do badania moczu. Jednocześnie mniej więcej w tym samym czasie powstaje pierwsze przedstawienie Chrystusa-aptekarza zasiadającego w aptece (chrześcijańskiej lecznicy) wypełnionej farmaceutykami cnót. Ten typ obrazów fundowanych głównie dla klasztorów, kościołów farnych, kaplic i aptek pełnił funkcję przedstawień budujących.
W starożytności jak i w wiekach późniejszych ciało staje się modelem opisu świata, w nim odbija się przyroda i kosmos. Ciało wyraża swoje powiązania z tajemnicą wszechświata, ale też wyraża wnętrze, emocje oraz charakter swojego posiadacza bowiem cielesność to ukonkretniony duch. Ciało staje się jedną z „konstrukcji” za pomocą której obrazowano grzech, zło i wykluczenie.
Do wykluczonych zaliczano wszystkich tych, którzy funkcjonowali na marginesie społeczeństwa, a więc przedstawicieli obcych ras, włóczęgów, żebraków, parających się pogardzanym zawodem (np. katów, rzeźników, węglarzy) a także kalekich i chorych.
Kalekie i chore ciało wpisywało się w symboliczny obraz okropnej i strasznej obcości – obcy to ten, który odbiega od boskiego porządku.
Choroba i łącząca się z nią brzydota ujawniała przekroczenie, nadmiar bądź brak, nieobecność harmonii – dobro jest piękne, z kolei brzydota jest zła.
Fenomen grzesznej cielesności znalazł swoje odzwierciedlenie w sztuce, szczególnie w scenach pasyjnych, w których oprawcy Chrystusa noszą na sobie piętno turpizmu, okaleczenia i różnorodne schorzenia (głównie dermatologiczne i weneryczne). Wykluczająca deformacja cielesna oprawców Chrystusa dotyczyła często całej sylwetki (wyjątkowo silnie akcentowano garb, rany na nogach, karłowatość, gigantyzm), jednak częściej grzeszne znamiona chorób koncentrowano głównie na twarzy bądź głowie. Głowa i twarz zamieniają się w skupisko ohydy, stają się wstydliwą częścią ciała tak jak pośladki, jak części intymne – zakrywane bo podłe i niskie.
W ten sposób ikonografia pasyjna ujawniała podział świata na uleczonych chrześcijaństwem i trwających w chorobie grzechu.
Oprawcy-grzesznicy zadają ból Chrystusowi, jednocześnie sami cierpią napiętnowani bólem, wstydem, jawnymi ranami.
Przez własne oszpecenie fizyczne symbolizują obszar ludzkiego upadku i kalectwa moralnego.
Obrazują wcielone zło trawiące duszę a poprzez nią także ciało.
Kwatery poliptyku fromborskiego

Pojmanie Chrystusa, kwatera poliptyku fromborskiego, warsztat toruński, pocz. XVI w.
Wśród szyderców otaczających Chrystusa wyróżnia się postać mężczyzny, z prawej strony przybranego w egzotyczny turban. Prawdopodobnie jest on dotknięty syfilisem, o czym świadczy charakterystyczny nos siodełkowaty (nos o wyraźnie zapadniętej strukturze kostnej, jeden z objawów zaawansowanego stadium kiły.
Chrystus u Annasza, kwatera poliptyku fromborskiego, warsztat toruński, pocz. XVI w.
W kwaterze zwracają uwagę trzy postacie:
1. Mężczyzna w czerwonym płaszczu z kapturem – Annasz, któremu można przypisać dwa schorzenia: sarkoidozę (zogniskowaną na nosie) a także obecny na skórze włókniak komórkowy (histiocytoma).
Sarkoidoza (Sarcoidosis) jest chorobą, której podstawowymi zmianami są guzki barwy żółto-brunatnej lub brunatno-czerwonej, po ich ustąpieniu pozostają powierzchowne blizny.
Włókniaki (fibromata) stanowią formę łagodnego nowotworu pochodzenia łącznotkankowego, wywodzącego się z elementów tkanki łącznej skóry właściwej i tkanki podskórnej. Występując pojedynczo lub w większej liczbie stanowią i stanowiły wizualny, oszpecający znak.
2. Postać w żółtym turbanie wykazuje na twarzy zanik tkanki tłuszczowej – Lipoathrophia circumscripta.
3. Mężczyzna wyłaniający się zza Annasza, przybrany w szary kostium wydaje się być dotknięty trądzikiem różowatym (rosacea). Trądzik różowaty występuje na podłożu skóry łojotokowej jako następstwo zaburzeń naczynioruchowych w obrębie skóry twarzy. Umiejscawia się głównie w części środkowej twarzy, na nosie, policzkach, czole i brodzie. W wyniku choroby skóra rozszerza się i grubieje, z czasem tworzą się na niej stany zapalne, u starszych mężczyzn i w przewlekłym przebiegu trądziku może powstać silny przerost gruczołów łojowych i rozrost okołogruczołowej tkanki łącznej w skórze nosa, w postaci guzowatości nosa tzw. rhinophyma.

Biczowanie, kwatera poliptyku fromborskiego, warsztat toruński, XVI w.
W tym ujęciu pasyjnym postacią napiętnowaną szczególnym cierpieniem fizycznym -poza Chrystusem- staje się mężczyzna w białej koszuli stojący za Jezusem.
W jego przypadku można dopatrywać się kilku schorzeń:
1. Zespół Melkersona-Rosenthala – czyli Ziarniniakowe Zapalenie Miąższowe Warg. Choroba ta charakteryzuje się obrzękiem warg, pobruzdowaniem języka i porażeniem mięśnia twarzowego.
2. Zespół Uschera, który cechuje zwiotczenie powiek (głównie górnych), zgrubienie warg i powiększenie tarczycy.
3. Zespół Ehlersa-Danlosa – tzw. skóra rozciągliwa będąca schorzeniem dziedziczonym autosomalnie. Polega ono na nadmiernej cienkości/rozciągliwości/elastyczności skóry i stawów. Skóra jest łatwo urażalna, tym samym pod wpływem niewielkich urazów dochodzi do tworzenia się zanikowych blizn, które są najbardziej wyraźne w miejscu przylegania do kości. Dodatkowo na skórze mogą pojawiać się krwawe wylewy, które włókniejąc powodują guzy. Schorzenie to polega na zaburzeniu wytwarzania kolagenu, który występuje w skórze i w wielu innych narządach. Kolagen m.in. decyduje o elastyczności tkanek. Jego nieprawidłowe wytwarzanie powoduje, że skóra staje się nadmiernie rozciągliwa, gumowata, skłonna do zranień i wykazuje zaburzenia w procesie gojenia. Nadmiernie rozciągliwe są też stawy, chorzy są podatni na zwichnięcia, występują u nich m.in. skrzywienia kręgosłupa.

Cierniem koronowanie, kwatera poliptyku fromborskiego, warsztat toruński, XVI w. plansza
Postać z prawej strony w pasiastych spodniach wykazuje na nosie i policzku przerosłe blizny, dodatkowo można tu dopatrywać się schorzenia zwanego Reticulohistocytoma.
Mężczyzna przybrany w pokaźny łańcuch zdaje się być dotknięty trądzikiem różowatym i schorzeniem typu Reticulohistocytoma.
Mężczyzna stojący tuż za Chrystusem (trzymający w dłoni pałkę) ujawnia chorobę, którą określa się jako Zespół Cushinga – czyli zespół objawów chorobowych związanych z występowaniem podwyższonego poziomu kortyzolu (lub innych steroidów nadnerczowych) w surowicy krwi. Do najczęstszych objawów należy zanik tkanek, osteoporoza, zatrzymanie wody w ustroju, obrzęki, otłuszczenie tułowia, chory zyskuje okrągłą tzw. księżycową twarz.

Ecce Homo, kwatera poliptyku fromborskiego, warsztat toruński, pocz. XVI w.
W tej scenie znamieniem chorobowym są naznaczone dwie postacie:
Mężczyzna w egzotycznym turbanie, ze sznurem zawieszonym na ramieniu posiada tzw. nos siodełkowaty/siodełkowy będący wynikiem zaawansowanej kiły wrodzonej.
Mężczyzna w szarym płaszczu ukazany profilem poprzez deformacje części twarzy wykazuje cechy niedorozwoju umysłowego. 
Umycie rąk przez Piłata, kwatera poliptyku fromborskiego, warsztat toruński, pocz. XVI w.
Drugi z rycerzy stojących z prawej strony obrazu (postać z wykrzywioną twarzą) jest dotknięty tzw. liszajcem zakaźnym.
Liszajec zakaźny (Impetigo contagiosa) to zakażenie wywołane przez Staphylococcus aureus lub paciorkowce głównie z grupy A. Do typowych objawów liszajca należą zajady-pęknięcia lub rozpadliny, pęcherze, rozsiane strupy z domieszką krwi zlokalizowane głównie w okolicach jamy ustnej, rzadziej na pośladkach i rękach. Pęcherze i strupy często pękają wydzielając surowiczą i przejrzystą ciesz zasychającą w charakterze liszajowatych strupów nazywanych miodowymi lub bursztynowymi, liszajec zakaźny daje się łatwo przenieść bezpośrednio lub pośrednio na skórę innych osób.
Starzec wyłaniający się zza prawego ramienia Chrystusa ukazany z profilu wykazuje obrzęk naczynioruchowy Quinckego czyli zespół chorobowy podobny do pokrzywki. Bąble pokrzywkowe sięgają do tkanki podskórnej, skóry właściwej, mogą też pojawić się w obrębie błon śluzowych, jamy ustnej lub nosa.
Niesienie krzyża, kwatera poliptyku fromborskiego, warsztat toruński, pocz. XVI w.
Dwie z postaci – mężczyzna w żółtym turbanie i rycerz o twarzy ukazanej z profilu (stojący przy św. Janie) wykazują odmianę przerosłą trądzika różowatego (rhinophyma). Wskutek tego schorzenia skóra staje się tłusta, połyskliwa z przeświecającymi zgrubiałymi naczyniami włosowatymi o sinym zabarwieniu. Poza tym pojawia się zniekształcenie nosa przez miękkie, twory guzowate z wyraźnie rozszerzonymi porami skórnymi.
Interesującą z punktu medycznego postacią jest także oprawca wyłaniający się zza ramienia Chrystusa, ukazany profilem, towarzyszący uzbrojonym rycerzom. Poprzez dużą głowę, masywne łuki brwiowe, żuchwę, głębokie oczodoły i duże mięśnie mimiczne twarzy być może należy doszukiwać się tutaj akromegalii (?).
Akromegalia jest chorobą spowodowaną nadmiernym wydzielaniem hormonu wzrostu przez hormonalnie czynnego gruczolaka komórek kwasochłonnych przedniego płata przysadki mózgowej. Do wczesnych objawów akromegalii zalicza się rozrost tkanek miękkich stóp i dłoni, żuchwy, nosa, serca, małżowin usznych i języka, później następuje deformacja kości, stawów, powiększenie narządów wewnętrznych oraz pogrubienie skóry, wskutek przerostu kośćca i rozrostu chrząstek obserwuje się też powiększenie czaszki z rozrośniętą częścią twarzową – tj. żuchwą z progenią, szeroki i gruby nos, wydatne łuki brwiowe. Wysoki wzrost powoduje też zmiany w kręgosłupie a co za tym idzie wady postawy.
Ukrzyżowanie, kwatera poliptyku fromborskiego, warsztat toruński, pocz. XVI w.
Najbardziej intrygującą postacią staje się mężczyzna w żółtej koszuli trzymający na lancy gąbkę zwilżoną octem. Jego twarz wykazuje wrodzone zniekształcenia – prawdopodobnie okołoporodowe. Dodatkowo widać tu łysienie plackowate złośliwe, bądź też łysienie uogólnione (alopecia areata universalis) polegające na utracie wszystkich typów włosów.
Kondycja włosów tak jak zębów poświadczała nie tylko zdrowie człowieka, ale również jego kręgosłup moralny. Św. Hildegarda z Bingen porównywała zmierzwione włosy do mroku licznych kłamstw i zbytniego oszukaństwa, w które pogrąża się człowiek owładnięty melancholią, który tak jak trędowaty jest odosobniony od zdrowych i czystych. Włosy i paznokcie jedynie pozornie nie należące do organów niezbędnych dla człowieka służyły według św. Tomasza z Akwinu konserwacji tych najbardziej ważnych elementów ciała, dlatego tak jak inne istotne części miały odrodzić się w ciele chwalebnym, zbawionym po akcie wskrzeszenia. Włosy gęste, mocne, lśniące świadczyły o zdrowiu, ale też o harmonijnym usposobieniu, z kolei rude włosy, przerzedzone czy zmierzwione potwierdzały niepokój, fałsz, złość, brak zaufania, nadmierną pobudliwość.
Człowiek Mikro-Makrokosmiczny, miedzioryt z druku: Kircher A., Mundus subterraneus, in XII libros digestus quo divinum subterrestris Mundi opificium, mira Ergasteriorum Naturae in eo distributio… Amsterdam 1665
Koncepcja człowieka postrzeganego jako część przyrody, kopia świata (mikros kosmos) narodziła się w Starożytnej Grecji. Kreując przeświadczenie o podobieństwie obu światów, prowadziła do tworzenia organizmalnych teorii przyrody i przekonania o wpływie gwiazd na ludzki organizm.
Jako jeden z pierwszych zastosował ową koncepcję w medycznym dyskursie Hipokrates (V w.p.Ch), według którego stan zdrowia jest wynikiem równowagi humorów obecnych w ludzkim ciele (humory: krew, flegma, żółta żółć i czarna żółć stanowią odpowiednik żywiołów występujących w przyrodzie) – choroba pojawia się wtedy gdy proporcje owych humorów zostaną zakłócone. Lekarz ma za cel przywrócić ciału utraconą harmonię uwzględniając otoczenie osoby chorej: klimat, porę roku, pogodę, horoskop.
Przekonanie o ciele złożonym z czterech podstawowych elementów pierwotnych głosił Platon w „Timajosie” „sprzeczny z naturą nadmiar lub niedomiar jednego z nich, zamiana miejsca z innym elementem czy przejęcie własności innego gatunku powodują wewnątrz organizmu zakłócenia prowadzące do choroby”. Platon nie radził lekarzom zbyt intensywnie ingerować w ludzkie ciało, podkreślał przy tym rolę natury, która sama leczy gdy zechce. Zauważał, że aplikacja lekarstw mających wyrównywać humory mogła jedynie powodować nasilenie objawów chorobowych, zatem jedyną pewną receptę na zdrowie stanowił uregulowany tryb życia.
W średniowieczu idea człowieka – „mikrokosmosu” stała się jedną z koncepcji fundamentalnych, kształtujących średniowieczny ogląd o świecie, w którym „przyrodę traktuje się jako zwierciadło, w którym człowiek może kontemplować obraz boży”.
Mikrokosmos średniowieczny był oparty na systemie potrójnym: ciało ludzkie było mikrokosmosem z uwagi na elementy z których było zbudowane i strukturę biologiczno-zoologiczną, do mikrokosmosu porównywano też duszę wyższą bo odzwierciedlała to co było stworzone, ostatecznie cały człowiek stanowił mikrokosmos z uwagi na analogię jego struktury psycho – fizycznej do struktury wszechświata.
Dla średniowiecznych medyków rolę podstawową odgrywała struktura biologiczno-zoologiczna ludzkiego ciała i jego elementy składowe: ciało człowieka jest zbudowane z czynników, które tworzą wszechświat (ciało – z ziemi, krew – z wody, oddech – z powietrza, ciepło – z ognia), w ten sam sposób poszczególne członki odpowiadają częściom wszechświata (głowa – niebiosom, piersi – powietrzu, brzuch – morzu, nogi – ziemi, kości – kamieniom, żyły – gałęziom, włosy – trawieniu, uczucia – zwierzętom).
Koncepcja człowieka – „mikrokosmosu” stała się fundamentem dla ówczesnej medycyny tworząc trwały, wielowiekowy schemat wyobrażeniowy miniatur i grafik anatomicznych objaśniających świat i człowieka w tymże świecie.
Powyższy typ ilustracji oddawał charakter średniowiecznej medycyny organicznie związanej z astrologią. Zdrowie człowieka, a ściślej całe jego ciało podlega wpływom planetarnym, wpływom tym podlegały także środki lecznicze, głównie zaś zioła. Wybitnie niebezpieczne były komety oraz rzadkie układy ciał niebieskich: zaćmienie słońca czy księżyca, (conjunctio) – zejście się planet w jednym miejscu i (oppositio) – ustawienie planet naprzeciwko siebie. Taki zestaw osobliwych „zdarzeń niebieskich” miał wzmagać choroby, a przede wszystkim rzutować na pojawianie się epidemii. Do podstawowych umiejętności lekarzy należało sprawne posługiwanie się dostępnymi grafikami – ukazującymi schematyczną mapę planet, w które „uwikłane” jest ciało oraz sporządzenie horoskopu pacjenta i ujęcie go w szerszym kontekście [układ ciał niebieskich pozwalał rygorystycznie obliczać czas dogodny dla poważniejszych zabiegów chirurgicznych, zabiegów kosmetycznych (obcinania włosów, kąpieli) i leczenia zębów].
Medyczne przedstawienia człowieka – „mikrokosmosu” posiadały często zaznaczone dodatkowo na „mapie” ludzkiego ciała miejsca dogodne do upustu krwi.
Puszczanie krwi należało do najpowszechniejszych zabiegów leczniczych stosowanych już w starożytności. Stanowiło ono popularny środek, którym posługiwano się w leczeniu padaczki, migreny, chorób nerwicowych i wielu schorzeń wewnętrznych, ale także w celu oczyszczenia organizmu i zachowania go w dobrym zdrowiu. Apogeum „mody na upusty” nastąpiło w średniowieczu i renesansie, przy czym niezwykle skrupulatnie przestrzegano daty zabiegu, który jako mocno inwazyjny wymagał najlepszych z możliwych stanów przyrody i przychylności nieba. Preferowano puszczanie krwi wiosną, szczególnie w maju, jednak gdy choroba zmuszała do wykonania zabiegu w innej porze roku starano się wykonywać go m.in. 7 stycznia, 19 lutego, 8 czerwca, 15 września i 6 października. Bardzo restrykcyjnie przestrzegano też dni, w których zabraniano upustów o czym informowały różne prognostyki i traktaty chirurgiczne.

Św. Kwiryn – w głębi zawieszone wota, miedzioryt z końca XV w.
Jednym z najbardziej powszechnych przejawów kultu świętych orędowników jest zwyczaj składania darów wotywnych.
Zwyczaj ofiarowywania darów wotywnych (przejęty z kultury antycznej) rozwijał się symultanicznie wraz z rozprzestrzenianiem się od wieku IV kultu świętych męczenników i ascetów pojmowanych jako pośrednicy między Bogiem a człowiekiem. Większość cudów dokonywana za sprawą świętych dotyczyła sfery chorobowej, w ten sposób wiele sanktuariów przeobrażało się w centra taumaturgiczne – lecznice, gdzie świętość poddawana była nieustannej próbie przez akt doświadczalnego i publicznego ustępowania choroby.
Sanktuarium jest przestrzenią, w której człowiek przeżywa zdumienie i uwielbienie Boga, wobec daru uzdrowienia, dlatego sanktuaria – kościoły – kaplice funkcjonowały jako miejsca potwierdzające przypadki cudownego uleczenia. Wyrazem wdzięczności za dar uzdrowienia są wota. Wraz z rozwojem miejsc pielgrzymkowych i kultem cudownych obrazów dary wotywne stały się nieodzownym ekwipunkiem pątników i ścisłym znakiem samej pielgrzymki.

Wotywna plakieta srebrna – walka dobra ze złem, kościół p.w. Nawiedzenia NMP, Stoczek Klasztorny
Wota (od słów votum – ślub i vovere – ślubować, ofiarować) to cenne, wartościowe dary, ujęty w kształt i materiał znak wyrzeczenia / straty podejmowanej w imię większej korzyści.
Wota były symbolem bardziej lub mniej tajemnego przyrzeczenia, potwierdzały kontrakt zawarty między chorym/nieszczęśliwym człowiekiem a bogiem/ świętym. Już w Starożytnej Grecji istniały ikesia (dary złożone dla uzyskania łaski) i karisterion/soteria (dary za uzyskaną łaskę). To samo potwierdzają wota rzymskie, które zdobią następujące formuły: V(otum) F(eci) L(ibens) M(erito) („ślub spełniłem zasłużenie”) bądź V(otum) F(eci) G(ratiam) („ślub spełniłem jako dziękczynienie”). Napis był istotną częścią składową darów wotywnych, ogłaszał, informował, poświadczał składany ślub, dlatego jako potwierdzenie zawartego układu między człowiekiem a bogiem wota zostają naznaczone słownym tatuażem o treści „votum facere” („ślub uczynić”), „vota reddere” („ślub spełnić”), „vota solvere” (śluby spełnione) i wreszcie „ex voto” (”zgodnie ze ślubem” – formuła, która przetrwa w kolejnych stuleciach aż do wieku XX).
Wota wykonywano z żelaza, srebra, złota, wosku, szczególną grupę wotów stanowiły także wota malowane.
Dominującą grupę wyobrażeń wotywnych składanych w czasach starożytnych jak i w kulturze chrześcijańskiej stanowiły przedstawienia organów ciała. Wotum-organ przejmuje chorobę, skupia ją na sobie, podczas gdy do prawdziwego ciała napływa ożywczy, zdrowotny fluid przesłany przez boga/ świętego.
W Starożytnej Grecji i Rzymie do najczęściej ofiarowywanych wotów należały przedstawienia rąk, dłoni, stóp (niekiedy w sandałach), piersi, oczu, uszu, fallusów i głowy. Zdarzały się też wota zdradzające dobrą czy wręcz wybitną wiedzę anatomiczną: korpusy z wnętrznościami, przedstawienia szczęki, kciuka, płuc, wątroby, ust, zębów, języka, tchawicy, pochwy, odbytu, jelit, pęcherza i nerek.
W średniowieczu wota ukazujące organy ciała nadal pełniły istotną rolę – ciało rozczłonkowane nie tworzyło obszaru zbudowanego z elementów równoważnych, do najbardziej powszechnych wyobrażeń należały ujęcia rąk, nóg, dłoni, stóp, oczu, zębów, uszy, rzadziej ofiarowywano przedstawienia głowy, płuc, piersi, torsu, co stanowiło odbicie popularności pewnych schorzeń czy częstotliwości określonych skaleczeń/ okaleczeń/ incydentów.
Dominującą grupę wotów nowożytnych stanowią ręce, nogi, dłonie i stopy. Członki te narażone najczęściej na urazy, skaleczenia, złamania, oparzenia stają się stałym wystrojem ołtarzy i kaplic wotywnych. Nogi i ręce wyobrażają od czasów najdawniejszych ”asortyment” symbolizujący paraliż, różycę, podagrę, stany zapalne stawów (tzw. łamania w kościach), rojnicę, gangrenę i wszelkie mrowienia skóry).
Ikonografia wotywna przynosi jednoznaczny obraz niejednoznacznej fragmentaryzacji ciała. Organizm cielesny jest własnością człowieka, jednak choroba, niedomaganie, a tym bardziej ból przynosi tajemnicę, nie poznane, niepokój, dlatego człowiek próbuje opowiedzieć bóstwu o swoim cierpieniu przez rozczłonkowany obraz ciała, które przez owo rozczłonkowanie staje się niespodziewanie abstrakcyjne. Przeobraża się w symbol ujawniany bóstwu i jedynie jemu czytelny.
W pierwszej, podstawowej i fundamentalnej warstwie znaczeniowej wota-organy ciała stanowiły zdefiniowany obraz choroby. Ukazywały chory, kaleki organ, o którego uleczenie proszono, mogły także ukazywać uzdrowiony już fragment ciała, element napełniony nową energią.
Wota

Dłonie
Symbolizowały przysięgę składaną bóstwu, były znakiem przymierza bardzo bliskiego symbolice serca. W przypadku darów wotywnych symbolicznego dialogu z bóstwem można dopatrywać się w dłoniach o palcach złożonych w geście przysięgi (wyciągnięty palec wskazujący i środkowy), lub w dłoniach wyraźnie nie naznaczonych kalectwem/deformacją/raną. Szlachetna, piękna dłoń lub kciuk skierowany ku Bogu przeobraża się wówczas w cielesne medium łączące sacrum i profanum. W większości jednak rozpoznajemy przedstawienia, które ewidentnie należy przypisać sferze chorobowej: ręce z zaznaczonymi guzami, opuchnięte i zniekształcone dłonie, dłonie z wyróżnionym chorym palcem.

Wota – ręka i noga, XVIII/XIX w., kościół p.w. św. Macieja, Bisztynek
Stopy/nogi
W czasach starożytnych wotywne stopy nie wyobrażały jedynie kalekich/chorych członków ciała, odnosiły się często do samej idei pielgrzymki odbytej do danego sanktuarium. Stopy/nogi mogły oznaczać epifanię bądź potwierdzać obecność boga w sanktuarium. Symboliczny obraz boskich stóp obecny w przedstawieniach wotywnych był w pewnym sensie odbiciem starożytnej czci oddawanej śladom stóp bogów czy herosów (np. Herkulesa, Asklepiosa). W wiekach średnich i czasach nowożytnych ten rodzaj darów odnosił się już głównie do sfery chorobowej, składano je w przypadku okaleczeń, zranień, kłopotów z poruszaniem się, bólów reumatycznych.
Oczy
Do grupy wotów najbardziej powszechnych należą także wyobrażenia oczu, związane z szeroko pojętymi schorzeniami wzroku. Wielce frapującym zagadnieniem staje się sposób wotywnego zaprezentowania choroby, bardzo często aspekt ten zostaje pominięty, na korzyść samodzielnego przedstawienia oka pojedynczego lub dwojga oczu ujętych bardziej lub mniej ozdobnie, często z deformacją anatomiczną; z nieumiejętnym zaznaczeniem rogówki pomniejszonej czy powiększonej w stosunku do gałki ocznej, czy np. z brakiem rogówki (?). Oprócz tego istnieje grupa przedstawień, w których twórcy plakietek pokusili się o bardziej bądź mniej udane dotarcie do tzw. prawdy medycznej. I tak przykładowo możemy odnaleźć porażenie mięśnia prostego dolnego, jaskrę wrodzoną dziecięcą tzw. bawole oko, obrzęk spojówki gałkowej, wytrzeszcz oka, obrzęk spojówki gałkowej dolnej, obwódkę starczą, oprócz tego obrzęk pod oczami i wydzielinę spływającą z oczu.
Wota – oczy, XIX w., kościół p.w. św. Macieja, Bisztynek
Ikonografia wotów „ocznych” posiłkowała się w dużej mierze wizerunkiem chorego organu zaczerpniętym z ikonografii patronek od schorzeń wzroku św. Łucji (której atrybutem są oczy zawieszone na gałązce/umieszczone na paterze) i św. Otylii (atrybut świętej stanowią oczy spoczywające na książce).
Twarz/Głowa
Wiele interpretacji dostarczają wotywne głowy/twarze. W pierwotnym odbiorze zapis twarzy kieruje się ku symbolice chorobowej, możemy mieć do czynienia z wotami ufundowanymi w intencji wyleczenia/uwolnienia z bólu głowy, schorzeń głowy, okaleczeń głowy czy twarzy, chorób psychicznych. Twarz odnosi się też do szerokiej sfery myśli i ludzkich pragnień, do ludzkiego mózgu, dlatego twarz wotanta może stawać się szyldem jakiejkolwiek osobistej prośby noszonej nie tylko w sercu, ale przede wszystkim w głowie. Człowiek staje z Bogiem twarzą w twarz, oznajmia „widzę Cię, myślę o Tobie – pomyśl więc o mnie, zauważ mój problem”.
Serce
Serdeczne wota w najbardziej podstawowej warstwie znaczeniowej obrazują chory/bolący organ, z drugiej strony symbolizują dar duchowy, uosabiający głęboką miłość do Boga. Wyobrażają przychylność kierowaną do sił wyższych czy od nich otrzymaną, szczególnie zaś serca płonące, z wyraźnie wyeksponowanymi językami ognia symbolizują żarliwe uczucia. W kulturze ludowej serce pojmowano jako ważny organ pompujący krew, ale też jako umiejscowienie uczuć i duszy, dlatego serdeczne wota składano w przypadku uczuciowej dysharmonii. Kłopoty duchowe, smutki, ogólnie pojęty ból duszy mogły być impulsem do złożenia w sanktuarium serdecznego daru. Wota serca stanowią wyraz szczególnej adoracji świętych, są znakiem najczulszej, gorliwej dewocji i wiary w święte wstawiennictwo.
Do najczęstszych wotów serdecznych należą:
– serca bez dodatkowych ozdób i napisów, w formie najprostszego ujęcia.
– serca z wiązką płomieni umieszczonych na górze lub wokół całej formy.
– serca pokryte malowaną lub rytą inskrypcją osobistą.
– serca pokryte hierogramami (najczęściej IHS, MARIA) i symbolami religijnymi (rana Chrystusa, trzy gwoździe, itp.).
– serca z wyobrażeniem postaci wotanta.
– serca z wyobrażeniem świętej postaci.

Wota – serca, XIX w., kościół p.w. św. Macieja, Bisztynek
Serdeczne wota wyobrażają bogaty zasób treści, łączących się zarówno z osobistymi problemami duchowymi, jak i praktykowanym przez wiernych kultem Serca Jezusa i Matki Boskiej. Odnosząc się nade wszystko do szeroko pojętej moralności, wewnętrznej duchowości oraz uczuć w trwały sposób stanowiły i stanowią wyraźny łącznik między wierzeniami starożytnymi a chrześcijańską religijnością średniowiecza i kolejnych stuleci.
Wota srebrne
Srebrna plakieta wotywna przedstawiająca wotanta adorującego św. Jerzego, 1687 r.
Srebrne wota pochodzące z kościoła p.w. św. Macieja w Bisztynku rejestrują niezwykłą formę kultu Najdroższej Krwi Chrystusa, praktykowanego w tamtejszym kościele od XVI wieku ? podczas mszy w czasie konsekracji chleba i wina, w momencie gdy biskup podnosił hostię miały upaść na ołtarz krople krwi.
Już w czasach wczesnochrześcijańskich pojmowano Krew Chrystusa jako środek dobroczynny, ochronny. Według św. Jana Chryzostoma Krew Zbawiciela umacniała wiernych w walce ze złem: „Odeszliśmy od stołu niczym lwy ziejące płomieniami. Staliśmy się postrachem dla demona, myśląc o tym, Kim jest nasz Wódz i jak niezmiernie nas miłuje? Ta Krew, gdy godnie przyjęta, oddala demony, przywołuje aniołów, a nawet samego Pana aniołów? Ta Krew wylana oczyszcza świat cały? Ona jest ceną wszechświata, za którą Chrystus odkupił Kościół?”
Uświęcona krew Chrystusa posiadała istotną funkcję – w literaturze mistycznej krew zalewa ciało Chrystusa, ale jest darem dla człowieka, przeistacza się w produkt medyczny. Krew Chrystusa i mleko Matki Boskiej stanowiły cenną naturalną substancję ratującą ludzkość.
Wielka mistyczka – św. Brygida Szwedzka widziała w krwi Chrystusa lekarstwo i pocieszenie dla duszy. W Księdze VI „Objawień” św. Brygidy Chrystus przedstawia się jako wielki medyk, który z własnej krwi czyni produkt farmaceutyczny:
„Jestem jak dobry lekarz, do którego biegną wszyscy będący w stanie go docenić, ponieważ wiedzą, że jego lekarstwo jest słodkie. (…). Ja, Bóg, jestem owym Lekarzem, chętnie daję Mój napój tym wszystkim, którzy z miłością żarliwą go pragną. Ten człowiek jest roztropny i zdolny do przyjęcia mego napoju, który nie chce trwać w grzechu, lecz spróbowawszy Mego napoju, ustawicznie przeżywa rozkosz i chętnie go pije”.
Wota srebrne w postaci blaszek i plakietek cieszyły się wielką popularnością w całej Europie występując od Grecji, poprzez teren byłej Jugosławii, Francję, Flandrię Zachodnią, Niemcy, aż do Polski ? która jest uważana za obszar najbogatszy w ten rodzaj wytwórczości.
Srebrne wota składano na Jasnej Górze już w wieku XVI, jednak najwcześniejsze zachowane srebrne plakiety wotywne pochodzą z 1 ćwierci XVII wieku.
Ten typ darów stał się jednym z istotnych elementów kreujących staropolską religijność, wyobrażających świat sarmackiej kultury i estetyki. Wota zawieszano przy cudownych wizerunkach, w sposób bardziej lub mniej uporządkowany, łącząc je z koralami i biżuterią wotywną, a niekiedy umieszczając wprost na obrazach kultowych.
Wota srebrne zbliżały się w swojej charakterystycznej wypowiedzi do modlitwy, stanowiły formę ofiary wybitnie symbolicznej.
Wota srebrne są „oszczędne”, tajemnicze, hermetyczne, posiadają jeden kierunek przekazu: od ofiarodawcy do istoty czczonej, która obdarzona jest wyższą pojętnością i nie wymaga darów narracyjnych, opisowych. Sekret znaku wystarczy w dyskretnej rozmowie istoty boskiej /świętej z człowiekiem.
Plakietki wotywne występują w kilku typach:
1. wota z wyobrażonym świętym patronem.
2. wota przedstawiające wotanta (darczyńcę) adorującego świętą postać.
3. wota ukazujące panoramę miasta (którego mieszkańcy ufundowali plakietkę).
4. wota przedstawiające pojedyncze symbole, samodzielne monogramy, napisy, herby.
5. wota wyobrażające dzieci w zawijakach, zwierzęta gospodarskie, organy ciała.
Relacje przestrzenne.
Symbolicznemu wizerunkowi świętych służy zaburzona perspektywa, na wielu wotach święci stają się „olbrzymami” o rozmiarach przytłaczających drobne figurki wotantów bądź ukazany krajobraz.
Ten celowy zabieg wyraża nadzwyczajną moc, którą dysponują święci. Kontrast ogromu ciał niebieskich uzdrowicieli z „bytami ziemskimi” sugeruje, który ze światów jest ważniejszy i dominujący.
Gesticulatio.
Wotanci przedstawiani na plakietkach wotywnych najczęściej ukazywani są w postawie klęczącej, co zostało przejęte z przedstawień fundacyjnych.
Postawa klęcząca symbolizuje pokorę, uniżenie, akt oddania się Bogu w opiekę, stan głębokiej modlitwy. Klęczenie odbywa się w różnych miejscach – wotanci modlą się w pejzażu, na stylizowanych posadzkach wnętrz mieszkalnych, w scenerii własnej alkowy bądź na kościelnych klęcznikach.
Postawa klęcząca bywa często wzmacniana przez różaniec trzymany w dłoniach. Różaniec podkreśla pobożność, duchowe skupienie, najprawdziwszy / intymny moment rozmowy z Bogiem; dodatkowo zyskuje jeszcze jedną funkcję – staje się obiektem magicznym, ochraniającym przed złem i chorobami.
Strój paradny/strój osobisty.
Świat człowieka jest wyrażany nie tylko przez gest, ale też przez strój i modę. Strój określa przynależność do płci, stanu społecznego, staje się wyznacznikiem sytuacji życiowej.
Wotanci przedstawiani na plakietkach wotywnych ujmowani są zawsze w stroju odświętnym, noszonym z celebrą na specjalne okazje. Strój odświętny/niedzielny podkreślał niezwykły moment służenia Bogu, symbolizował uroczysty akt publicznego głoszenia zaistniałego cudu.
Modlitwa do Boga i świętych staje się momentem niezwykłym, cennym, zaprezentowanym z szacunkiem, zatrzymanym na chwilę w uroczystym kadrze plakiety.
Dominującą grupą ofiarującą srebrne wota była szlachta i magnateria, co odzwierciedla charakter strojów. Mężczyźni przedstawiani są w żupanach i deliach, często z szablą przy boku, dodatkowym atrybutem bywa często czapka obszyta futrem, spoczywająca obok wotanta, na ziemi. Spotykamy też portrety kobiet przystrojonych w kołpaki ciasno oplatające płócienny czepiec, czy noszące na głowach haftowane chustki, dla kontrastu młode dziewczyny ukazywano często w wiankach ? symbolizujących dziewictwo i gotowość pójścia za mąż.
Wota malowane
Św. Katarzyna, Matka Boża i św. Antoni Padewski, obraz wotywny, I poł. XVIII w., kościół p.w. św. Mateusza, Różynka
Obok wotów woskowych i srebrnych największą popularność zyskały wota malowane, do których trzeba zaliczyć obiekty malowane na drewnie, płótnie i ścianie (freski wotywne i wotywne graffiti).
Najliczniejszą grupę tworzą wota malowane na desce rozpowszechnione pierwotnie w Europie, później zaś w Ameryce Północnej i Południowej określane jako: wotum, voeux, Votivtafel, Votivbild, Tafel, milagro, tabula votiva.
Pierwsze wota malowane powstały niemalże jednocześnie w Italii i Niemczech w wieku XV.
Malowane wota można podzielić na kilka grup tematyczno-ikonograficznych:
1. wota narracyjne, przedstawiające wypadki i niebezpieczne zdarzenia.
2. wota ukazujące chorego leżącego w łóżku.
3. wota z postaciami w akcie adoracji Istoty Boskiej czy świętych patronów (tło obrazu może tworzyć krajobraz, kaplica, pomieszczenie mieszkalne).
4. wota prezentujące pojedyncze / samodzielne wyobrażenia świętych.
5. wota przedstawiające fragmenty ciała ludzkiego w różnych konfiguracjach (w połączeniu ze świętym obrazem, Istotą Boską bądź postacią wotanta).
Wobec coraz powszechniejszego zapotrzebowania na ten typ sztuki tworzeniem niniejszych obiektów zajmowali się artyści ludowi, prowincjonalni, prości twórcy, wędrowni sztukmistrze, stolarze i wytwórcy skrzyń dzięki czemu obiekty te cechował nadmierny schematyzm, skrótowość i uproszczenia.
Malowane wota są obiektami trudnymi do jednoznacznego zdefiniowania. Zapożyczają elementy kompozycyjne i środki wyrazu zarówno ze sztuki ludowej (dążność do symetrii, stosowanie jaskrawych, niekiedy agresywnych kolorów, uproszczenia w ujęciu postaci) jak i sztuki wysokiej (np. posługiwanie się detalami scenograficznymi takimi jak kotary, kolumny, draperie, woluty).
W wotach malowanych bardzo istotną funkcję pełni napis/zapis/inskrypcja rejestrująca prośbę o łaskę/pomoc czy poświadczająca dziękczynienie bądź poręczenie, np. „ex voto”; na tablicach niemieckich „Maria hat geholfen” (Matka Boska pomogła). Tekst umieszczony na wotum funkcjonował jak równowartościowy składnik rejestracji zdarzenia. Uroczysty moment cudu jest przedstawiony obrazem ale też słowem, stając się jakby podwójnym dokumentem Dodatkowo napis podkreśla nie tylko duchowy wymiar daru, ale też łączone z nim pragmatyczne żądania. Zdarzają się obrazy z inskrypcjami typu „wenn du mir gibst, geb ich dir” (gdy mi dasz, ja dam tobie), „ch gebe dir, damit du auch gibst” (ja daję tobie, dlatego ty też mi dajesz).
Charakterystyczną cechą wotów malowanych jest ich szczególny nastrój, klimat odświętności na pokaz, pozorny prowincjonalizm „ubrany” w urok intencji dziękczynienia.
Obraz wotywny z kościoła p.w. św. Mateusza w Różynce stanowi przykład wotum, które przedstawia tylko niebieskich orędowników bez obecności postaci wotanta. Ukazani św. Katarzyna Aleksandryjska, Matka Boska i św. Antoni Padewski zostają organicznie złączeni z napisem podkreślającym wiarę w opiekę Boga i intercessio (wstawiennictwo) świętych obdarzających łaską.

Św. Kosma i Damian, drzeworyt z 1517 r. Są patronami zgromadzenia jezuitów, Florencji, fakultetów medycyny na wielu uniwersytetach, aptekarzy, chorych, dentystów, lekarzy i pielęgniarek
Chrystus wzywa swoich uczniów, by szli za Nim, niosąc swój własny krzyż. Idąc za Nim, uzyskują oni nowe spojrzenie na chorobę i chorych. Jezus daje uczniom udział we własnym posłaniu współczucia i uzdrawiania: „Oni… wyszli i wzywali do nawrócenia. Wyrzucali też wiele złych duchów oraz wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali” (Mk 6, 12-13). Duch Święty udziela niektórym specjalnego charyzmatu uzdrawiania, by ukazać moc łaski Zmartwychwstałego. „Uzdrawiajcie chorych!” (Mt 10, 8). Kościół otrzymał to zadanie od Pana i stara się je wypełniać zarówno przez opiekę, jaką otacza chorych, jak i przez modlitwę wstawienniczą. Kościół wierzy w ożywiającą obecność Chrystusa, lekarza dusz i ciał. Obecność ta działa szczególnie przez sakramenty, w sposób zupełnie specjalny przez sakrament namaszczenia chorych, i wstawiennictwo Świętych.
Chrześcijańska duchowość od średniowiecza przeniknięta jest świadomością, że święci orędują przed Bogiem. Dlatego człowiek powierzał im troski i cierpienia, przy czym każdemu świętemu przypisywano określoną chorobę bądź rodzaj schorzeń. Mimo funkcjonowania świętych uważanych za lekarzy zdolnych pokonać wszelkie dolegliwości, jak np. święci Kosma i Damian, św. Łukasz czy św. Archanioł Rafał, wierni preferowali „Świętych Wyspecjalizowanych”.
Drobiazgowa specjalizacja lecznicza
– wynikała z cierpień, jakich święty doznał podczas męczeńskich tortur
– nawiązywała do chorób, które święty uzdrawiał za życia
– była skutkiem schorzeń, które dotknęły samego świętego
– wynikała z analogii słownych między nazwą schorzenia a imieniem świętego (np. św. Łucja, wspomożycielka niewidomych (Lux – światło), św. Aureliusz – opiekun chorób uszu (aureil – oreille – ucho), itp.
Najliczniejszą grupę niebiańskich uzdrowicieli reprezentują święci, których anty-chorobowy patronat opierał się na podobieństwie między cierpieniem fizycznym jakie święci ponieśli, a określonym schorzeniem.
Święci ci reprezentują mityczny typ tzw. „Zranionego Uzdrowiciela”, który mimo leczących umiejętności sam musi doznać bólu, bądź zostać napiętnowany symboliczną raną.
Powszechność wiary w moc świętych leczących doprowadziła w późnym średniowieczu do powstania „aptek świętych”- spisów patronów od chorób, z których można było dowiedzieć się, jaki święty przyporządkowany jest danej chorobie lub danemu organowi ciała.
Popularność niebieskich uzdrowicieli zaowocowała różnorodnymi formami kultu, do których zalicza się:
– pielgrzymki do cudownych miejsc związanych z tymi świętymi
– składane świętym wota
– lecznicze amulety i modlitwy
– wiara w moc relikwii
– popularność świętych w sztuce (głównie w obrazach i rzeźbach).
Anioł Stróż

Anioł Stróż, XVIII w., kościół p.w. św. Katarzyny, Henrykowo.
„Strzeżcie się, żebyście nie gardzili żadnymi z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie” (Mt 18, 10).
Cytowany fragment Ewangelii św. Mateusza zainspirował Ojców Kościoła do przekonania, iż każdy człowiek od chwili narodzin ma swego osobistego anioła, każdy człowiek jest przez niego chroniony, wręcz tworzy z Aniołem Stróżem wspólną całość, szczególną więź, która rozwija się i zacieśnia w miarę kolejnych lat życia.
Anioł Stróż interweniuje w przypadku nagłych wypadków, katastrof, nieszczęść, przede wszystkim zaś chroni w chorobie.
Ikonografia Anioła Stróża zaczęła rozwijać się od wieku XVII (kulminacja popularności tego przedstawienia nastąpiła w wieku XIX w) głównie w oparciu o przedstawienia Archanioła Rafała ukazywanego wraz z biblijnym bohaterem Tobiaszem, w trakcie dalekiej, trudnej i niebezpiecznej drogi do Medii.
Anioł Stróż w podobny sposób staje się przewodnikiem człowieka, trzymając go za rękę, wytycza główny szlak drogi, wybiera bezpieczną przestrzeń, przeprowadza przez niebezpieczną kładkę wiszącą nad skalnym urwiskiem.
Święta Apolonia

Święta Apolonia, obraz w uszaku XVIII w., kościół p.w. Miłosierdzia Bożego, filia kościoła p.w. św. Krzyża w Braniewie, Nowa Pasłęka
Święta Apolonia – diakonisa kościoła chrześcijańskiego w Aleksandrii całe życie poświęciła służbie chorym i ubogim. Kiedy w 248 roku wybuchło w Aleksandrii powstanie przeciwko wyznawcom Chrystusa wielu chrześcijan straciło życie bądź doznało okrutnych tortur. Do tego grona dołączyła również święta, która mimo, iż była już osobą starszą została poddana strasznym męczarniom – wybito jej wszystkie zęby, po czym spalono na stosie. Kult świętej – „zranionej uzdrowicielki” rozpowszechnił się szybko w całej Europie już od wieku XI. Z uwagi na własne męczeństwo i rodzaj okaleczenia jakiego święta zaznała stała się opiekunką cierpiących na ból zębów i ząbkujących dzieci.
Prosząc o zdrowie w dzień śmierci św. Apolonii (9 stycznia) praktykowano post i składanie darów wotywnych w postaci m.in. łyżek, ubranek małych dzieci bądź srebrnych plakietek przedstawiających szczękę lub zęby. Modlitwy do świętej zamieszczane w brewiarzach sławiły jej leczniczą funkcję:
„Dziewico Boża Wspaniała, Apolonio!
Za nas błagaj u Pana,
By oddalił to co szkodzi.
Aby nas za nasze winy
Choroby zębów nie dręczyły
Lecz zdrowiem głowy i ciała
Byśmy się zawsze cieszyli”.
Leczniczy kult świętej znalazł swoje odbicie w medycynie ludowej, np. w nazewnictwie roślin stosowanych w chorobach dziąseł i zębów. Zioła takie określano „ziołami Apolonii”, „korzeniami Apolonii”, w Bawarii nasiona piwonii zwano „ziarnami Apolonii” – nawleczone na nitki dawano je dzieciom do gryzienia w celu ułatwienia ząbkowania.
Podstawą ikonografii świętej Apolonii, która rozpowszechniła się od wieku XIII stał się atrybut w postaci kleszczy czy szczypiec w których tkwi ząb.
Święta Otylia
Święta Otylia prezentująca oczy na książce, skrzydło ołtarza cechu słodowników, po 1511 r., pierwotnie kościół dominikański p.w. Panny Maryi w Elblągu, obecnie katedra p.w. św. Mikołaja, Elbląg
Święta Otylia przyszła na świat jako córka księcia Alzacji Adalryka i jego żony Persindy, ponieważ urodziła się niewidoma, książę widząc w tym znak gniewu bożego rozkazał ją zabić. Przed wyrokiem śmierci uratowała ją matka, która powierzyła dziecko własnej służącej, ta z kolei przekazała niewidomą dziewczynkę do opactwa w Balma. Tam właśnie nastąpił cud uzdrowienia, po chrzcie Otylii dokonanym przez biskupa Erharda odzyskała ona wzrok. Kolejne lata spędzone w klasztorze uczyniły z Otylii osobę wyjątkowo uduchowioną, wrażliwą na ludzkie cierpienie i ból. Otylia sama przywdziała habit zakonny i poświęciła się opiece nad ubogimi i chorymi. Po powrocie do rodzinnego domu pogodziła się z ojcem i uprosiła go o fundację klasztoru w Hohenburgu, gdzie zmarła w 720 r., przemieniając to miejsce w słynne sanktuarium.
Kult św. Otylii rozprzestrzenił się stopniowo poza teren Alzacji, do Szwajcarii, Austrii, południowych Niemiec, Czech i na nasze tereny.
Z uwagi na wrodzoną ślepotę św. Otylia była przede wszystkim patronką schorzeń wzroku, opiekunką niewidomych i okulistów. Pielgrzymi udający się do Hohenburga składali jej w darze woskowe wota wyobrażające oczy. W niektórych regionach Europy św. Otylia uchodziła także za opiekunkę chorób uszu, co prawdopodobnie wynikało ze skojarzenia jej imienia z łacińskim słowem audio – „słuchać”.
Rozwój ikonografii św. Otyli rozpoczyna się dopiero w wieku XIII, świętą ukazywano z palmą męczeństwa, z koroną (dla upamiętnienia książęcego rodowodu), z kogutem (symbolizującym budzący się dzień – czyli światło, które przychodzi po zmroku), a przede wszystkim z parą oczu – symbolem cierpień i znakiem jej medycznego patronatu.
Święty Bartłomiej

Święty Bartłomiej ze skórą, obraz, XIX w.,kościół p.w. św. Macieja, Bisztynek
Święty Bartłomiej – jeden z dwunastu apostołów. Po śmierci Chrystusa prowadził misję nawracającą w najbardziej odległych i niebezpiecznych miejscach: w Indiach, Arabii i Armenii, gdzie miał ponieść śmierć męczeńską z rozkazu pogańskiego króla Astragesa.
Akt przerażającej ofiary świętego – odarcie ze skóry zostało w sztuce średniowiecznej „skonstruowane” na podstawie świeckich, medycznych miniatur i drzeworytów ukazujących jeden ze składników sekcji zwłok ? usuwanie skóry. Ciało św. Bartłomieja, tak jak ciało skazańca rozczłonkowywanego podczas pokazu anatomicznego podlega degradacji, rozpadowi i utracie piękna. Usuwana skóra nadająca człowiekowi indywidualność, kształtująca jego odrębność przeobraża okaleczaną postać w „kawałek mięsa”, byt upodlony i poniżony.
Drugi typ przedstawień gloryfikuje świętego, który ukazywany jest już po męczeństwie, w roli niebiańskiego herosa. Skóra zmienia się w godło św. Bartłomieja, święty otula się nią, okrywa nią obnażone mięśnie, prezentuje ją w rozłożonych dłoniach, zarzuca na ramiona. Skóra nabiera miękkich form, funkcjonuje jak tkanina/kotara/afisz.
Powyższy rodzaj ikonografii wpłynął na poglądowo-szkoleniowe przedstawienia anatomiczne tzw. écorché – modela trzymającego własną skórę.
Święty Bartłomiej – „zraniony uzdrowiciel” jest patronem chorej skóry.

Przedstawienie anatomiczne, tzw. e’corche’ – modela trzymającego własną skórę, miedzioryt z druku: Bauhin Caspar, Vivae imagines partium corporis humani aeneis formis expressae &ex theatro anatomico…, 1620
Święty Szczepan

Kamienowanie św. Szczepana, w tle Wzgórze Katedralne we Fromborku, olej na płótnie, XVII w.
Kościół p.w. św. Antoniego w Braniewie
Święty Szczepan (Stephanos) „mąż pełen wiary i Ducha Świętego” był jednym z siedmiu diakonów którym apostołowie zlecili roztaczanie opieki charytatywnej nad wdowami i sierotami – o czym wspominają Dzieje Apostolskie. Jako wyznawca Jezusa Chrystusa i człowiek uczciwy wyrzucający członkom sanhedrynu ich zatwardziałość został oskarżony o bluźnierstwo przeciwko Bogu i skazany na śmierć około 36 roku. Kara jaką mu wymierzono była szczególnie okrutna:
„(…) zawrzały gniewem ich serca i zgrzytali zębami na niego. A on pełen Ducha Świętego patrzył w niebo i ujrzał chwałę Bożą i Jezusa stojącego po prawicy Boga. I rzekł: „Widzę niebo otwarte i Syna Człowieczego, stojącego po prawicy Boga?. A oni podnieśli wielki krzyk, zatkali sobie uszy i rzucili się na niego wszyscy razem. Wyrzucili go poza miasto i kamieniowali, a świadkowie złożyli swe szaty u stóp młodzieńca, zwanego Szawłem. Tak kamieniowali Szczepana, który modlił się:<<Panie Jezu, przyjmij ducha mego>> A gdy osunął się na kolana, zawołał głośno:<<Panie, nie poczytaj im tego grzechu>> Po tych słowach skonał” (Dzieje Apostolskie 7, 54-60)
Święty Szczepan zyskał miano „Protomartyr” – pierwszy męczennik, dzień jego śmierci 26 grudnia łączył się ściśle ze świętami Bożego Narodzenia, podkreślając, że ofiara Chrystusa dla człowieka pociąga za sobą ofiarę człowieka dla Chrystusa.
Okrutny rodzaj męczeństwa poniesionego przez św. Szczepana przyczynił się do stworzenia leczniczego patronatu – przyznano świętemu moc nad „kamieniami”, dlatego wzywano go w przypadku popularnej w dawnych wiekach kamicy.
Święty Wawrzyniec

Przypalanie świętego Wawrzyńca na ruszcie, skrzydło prawe tryptyku, szkoła południowo-niemiecka, ok. 1520 r.,
kościół p.w. św. Wawrzyńca, Mingajny
Święty Wawrzyniec (zm. 258 r.) był diakonem rzymskim, któremu papież Sykstus II powierzył pieczę nad ubogimi i dobrami kościelnymi. Kiedy za panowania cesarza Waleriana (253-260 r.) nastąpiły kolejne prześladowania chrześcijan, wśród ofiar znalazł się sam papież i wielu jego zaufanych – w tym św. Wawrzyniec.
Funkcja którą pełnił święty była bardzo istotna, dlatego cesarz chciał wymusić na nim wyjawienie majątku kościelnego i przekazanie go własnym urzędnikom. Święty Wawrzyniec uprzedził cesarza rozdając wszystkie pieniądze biednym, fakt ten spowodował zemstę cesarza i szczególne męczarnie jakim poddano świętego – przygotowano dla niego rozgrzaną żelazną kratę, na której „przypiekano” ciało przyszłego męczennika.
Święty Wawrzyniec czczony był jako patron ubogich, posiadający także moc nad ogniem – czyli pożarami. Należał również do najbardziej popularnych świętych leczących, z uwagi na rodzaj poniesionego męczeństwa (doświadczania jego ciała rozpalonymi żerdziami) wzywano go podczas występowania bólu reumatycznego, który określano jako „palenie/pieczenie w kościach” a także w przypadku bolesnych poparzeń skóry.
W ikonografii święty ukazywany jest z atrybutem w postaci palmy męczeństwa i z kratownicą.
Święty Antoni Padewski

Święty Antoni Padewski z Dzieciątkiem na tle sceny cudu z osłem, XVII w.
Katedra p. w. Wniebowzięcia N.P. Marii i św. Andrzeja Apostoła, Frombork.
Scena przedstawiona za św. Antonim należy do najczęstszych cudów obecnych w ikonografii. Przywołuje wydarzenie, które miało mieć miejsce w Rimini: „Otóż w Rimini żył pewien Bonillo, heretyk katar od trzydziestu lat, który osiągnął stopień „doskonałego”. Nie wierzył w obecność Pana Jezusa w Eucharystii, bo nie widział, by w postaciach sakramentalnych zachodziła jakakolwiek zmiana. Brat Antoni, pragnąc pozyskać jego duszę, pewnego razu zaproponował mu: „Jeśli koń, na którym często jeździsz, będzie adorował prawdziwe Ciało Chrystusa pod postacią chleba, czy uwierzysz wówczas w prawdziwość Boskiego Sakramentu?”. Heretyk, obiecał, że uczyni to i usty i sercem. Święty wszakże dodał, że jeżeli te warunki się nie spełnią, to znaczy, jeżeli cud się nie stanie, będzie to winą jego własnych grzechów. Heretyk przez dwa dni nie dał koniowi nic do jedzenia, a na trzeci dzień wyprowadził zwierzę na plac. Z jednej strony przyniesiono koniowi owsa, a z drugiej stał św. Antoni, trzymając z wielkim nabożeństwem przenajświętszą Hostie w kielichu. Liczny tłum otaczał miejsce, na którym miał wydarzyć się cud. Koń puszczony swobodnie, jak gdyby został obdarzony rozumem, podszedł poważnie naprzód i zgiął ze czcią kolana przed Świętym trzymającym Hostię i pozostał w tej postawie aż do chwili, w której św. Antoni pozwolił mu odejść. Heretyk uwierzył i porzucił błędy”.
Cuda zwierzęce w żywocie św. Antoniego odzwierciedlają duchowość franciszkańską, w której wszystkie istoty tworzą równą w hierarchii rodzinę bytów stworzonych przez Boga, obrazującą Jego duchowe piękno i harmonię natury. W niektórych regionach Europy św. Antoni stawał się patronem chroniącym zwierzęta gospodarcze głównie bydło i konie od wszelkiego zła i chorób.
Cud z koniem Bonilla akcentował ponadto znaczenie samej Eucharystii, jej symboliki kościelnej i symboliki, którą wykształtowała religijność ludowa. Eucharystia to centrum życia chrześcijańskiego-ofiara dziękczynienia, pamiątka Paschy, element scalający i budujący Kościół, z drugiej strony amulet zaszyty w ubraniach, noszony w ochronnych woreczkach, umieszczany w domach, stajniach, oborach, na polu, chroniący życie, zdrowie i dobytek, środek wykorzystywany w czarach miłosnych i wróżbach, odstraszający demony, używany w bogatych rytach ochronnych.

Cud św. Antoniego. Piotr Kolberg,1720-1725 r.
Kościół p.w. św. Katarzyny w Henrykowie
Święty Antoni Padewski (Ferdynand de Bulhao) urodził się w 1191 roku w Lizbonie. Mając 18 lat wstąpił do kanoników regularnych, a w 1220 roku postanowił zmienić ów konwent na bliższy mu duchowo zakon franciszkanów. Jako znakomity, charyzmatyczny kaznodzieja szczerze oddał się misji nawracającej na terenie Włoch i Francji. Pod koniec życia przyjął zaproszenie hrabiego Tiso VI z Camposampiero i na obszarze jego posiadłości prowadził pustelnicze życie, żyjąc w celi umieszczonej wśród gałęzi rozłożystego orzecha. Święty zmarł 13 czerwca 1231 roku, pochowano go w kościele franciszkanów w Padwie.
Świętemu Antoniemu, którego kult objął całą Europę przypisywano szeroki patronat. Z uwagi na liczne cuda uzdrawiające i wskrzeszenia dzieci miał roztaczać opiekę nad dziećmi, bywał też czczony jako patron w niebezpieczeństwach powietrza, ziemi, ognia i wody przyjmując funkcję patrona od żywiołów. Święty pełnił też funkcję militarno – ochronną – przywoływano go w czasach wojen i wydarzeń bitewnych. Kult św. Antoniego „pana wojny” łączył się z symboliką szeroko rozumianego ojcostwa – barokowe przedstawienia św. Antoniego z Dzieciątkiem zostały w powszechnym kulce zrównane z wizerunkiem św. Józefa tulącego małego Jezusa. Antoni Padewski był też przyzywany jako wybawiciel w klątwie, pomocnik w niebezpieczeństwach, patron podróżnych, opiekun bydła, wspomożyciel płodności, opiekun panien i kawalerów pragnących miłości.
Święty Antoni Padewski sam był osobą bardzo chorowitą, przez wiele lat cierpiał na puchlinę wodną i astmę, które przyczyniły się do jego przedwczesnej śmierci i stanowiły silny kontrast dla leczniczej mocy świętego.
Świętego czczono jako orędownika wzywanego w przypadku nagłej śmierci, czarów, klątwy i epidemii, a jego wizerunki wraz z wizerunkami św. Franciszka, św. Ignacego Loyoli i św. Jana Nepomucena umieszczano na obrazkach dewocyjnych i szkaplerzykach noszonych w celach zabezpieczających.
Jedynym udokumentowanym cudem leczniczym, którego dokonał święty za życia było uzdrowienie dziewczynki Paduany, córki Piotra, mieszkańca Padwy:
„Pewien obywatel padewski, imieniem Piotr, miał córkę, którą nazywano Paduana. Ta mając cztery lata nie mogła wcale chodzić, tylko na sposób płazów, czołgała się po ziemi, pomagając sobie rękami. Mówiono zaś, że mając epilepsję często się rzucała i upadała. Pewnego dnia, gdy żył jeszcze św. Antoni, podróżując często po kraju, spotkał w drodze jej ojca, niosącego ją na rękach. Ojciec począł go prosić, aby córce raczył pobłogosławić. Św. Antoni uwzględniając wiarę jego, pobłogosławił ją. Ojciec dziewczynki, powróciwszy do domu, postawił ją na nogi. Ona wkrótce za pomocą stołeczka poczęła chodzić. Następnie wzięli stołeczek i dali jej laskę do ręki. Dziewczynka, stale robiąc postępy, przechadzała się po domu. Nareszcie za pośrednictwem św. Antoniego zupełnie wyzdrowiawszy, żadnej już więcej odtąd pomocy nie potrzebowała, ani od tego czasu, kiedy ją święty błogosławił, już więcej nie odczuwała żadnego cierpienia choroby epilepsji”.
Wszystkie pozostałe słynne lecznicze cuda świętego stanowiły tzw. miracula posthuma – cuda dziejące się po śmierci, przy grobie świętego, do którego przybywali niewidomi, głusi, garbaci, chorzy na epilepsję, ludzie ułomni o zdeformowanych i chorych kończynach
Najwcześniejsze przedstawienia św. Antoniego powstały w wieku XIII. W początkowych ujęciach święty zostaje obdarzony atrybutem w postaci ksiązki symbolizującej uczoność, mądrość i wiedzę biblijną. W wieku XIV wizerunek świętego zaczynają wzbogacać kolejne atrybuty – płomienie i serce – znak żarliwej miłości do Jezusa i Matki Boskiej. Około 1405 roku w ikonografii świętego pojawia się lilia akcentująca czystość i niewinność.
Do najczęściej przedstawianych scen z życia Antoniego Padewskiego należała scena wizji Dzieciątka Jezus. Epizod ten został opisany w Liber miraculorum (po 1396 r.):
„Kiedy św. Antoni głosił słowo Boże w mieście, którego nazwy nie znamy, pewien mieszczanin ofiarował mu siebie i dał oddzielne mieszkanie, by mógł spokojnie oddawać się nauce i rozmyślaniu. Gdy Święty się modlił, mieszczanin wychodził z domu i powracał po jakimś czasie, przy okazji kilka razy ciekawie zaglądając do pokoju Antoniego. Raz zajrzawszy, ujrzał piękne i miłe dziecko. Był to Pan Jezus we własnej osobie, który swemu wiernemu Słudze objawił niedyskretną ciekawość mieszczanina. Dlatego, gdy Boskie Dzieciątko znikło, św. Antoni zabronił mieszczaninowi mówić o tym dopóki on żyć będzie. Ale gdy umarł, szczęsny świadek cudu opowiadał o nim ze łzami rozrzewnienia”.
Najwcześniejsze przedstawienia wizji św. Antoniego pojawiły się w 1439 roku, jednak do XVI wieku charakteryzowała je sztywna konwencja – nieruchome Dzieciątko umieszczano na zamkniętej lub otwartej księdze. Przełom ikonograficzny nastąpił w wieku XVII, w malarstwie hiszpańskim (głównie w twórczości Murilla), od tego czasu ten typ przedstawień charakteryzowały elementy uczuciowe, emocjonalne – akcentowano w nich czułość okazywaną Dzieciątku przez świętego. Dodatkowo w scenie tej zaczęła pojawiać się Matka Boska stająca się współświadkiem cudu.

Święty Roch z aniołem i psem, XVIII w., pierwotnie prawdopodobnie kaplica cmentarna p.w. św. Rocha w Braniewie, obecnie Ukraińska Cerkiew Greckokatolicka p.w. św. Trójcy w Braniewie
Wszystkim cywilizacjom i społeczeństwom „towarzyszyły” zarazy i epidemie, m.in. ospa, grypa, malaria, poty angielskie, cholera, jednak jedynie dżuma obrosła w mroczny mit, zyskała tajemny wymiar.
Dżuma należała do chorób zakaźnych odzwierzęcych, wywoływały ją bakterie, których nosicielami były przede wszystkim szczury (zwłaszcza szczur czarny-mus rattus), a także wiewiórki, susły i bobaki. Na człowieka przenosiły ją ze szczurów pchły – gatunek xenopsylla cheopsis, żerujący zarówno na szczurach jak i na ludziach.
Najczęstszą odmianę dżumy stanowiła dżuma dymienicza, powodowana ukąszeniami pchły objawiała się stanem zapalnym węzłów chłonnych pachwinowych, rzadziej pachwowych. Towarzyszyła jej gorączka, bóle głowy, podniecenie i majaczenie.
Ojczyzną dżumy była Wyżyna Yunnan, gdzie kilka tysięcy lat p.n.e. choroba ta pojawiła się pierwszy raz siejąc strach i śmierć. Stopniowo dżuma zaczęła opanowywać obszar Morza Śródziemnego, wywołując pomniejsze epidemie w VI, VII i VIII stuleciu n.e. Największa epidemia wybuchła w Europie w 1347 roku, przybywając z Azji na początku XIV wieku, skąd szlakiem karawan dotarła do Kaffy – handlowej osady nad Morzem Czarnym, będącej w tym czasie własnością genueńczyków regularnie walczących z Tatarami.
W 1347 r. genueńczycy zaciekle bronili się przed chanem Dżani-Bekiem i jego zadżumionym wojskiem, kiedy szala zwycięstwa przechyliła się na korzyść genueńczyków, chan rozkazał katapultować do twierdzy kilka trupów by „zatruć powietrze chrześcijanom”. Od tego momentu wolna do Tatarów Kaffa popadła w niewolę dżumy. Jesienią tego roku do portów włoskich przybyło 12 galer genueńskich z chorą już załogą, od której dżuma przeniknęła niezwykle szybko na obszar całej Italii, Hiszpanii, Francji, Anglii, w 1349 r. dotarła do Niemiec, Polski i krajów skandynawskich, a w 1352 r. do Rosji. Ta właśnie epidemia przemieniła ówczesny świat, odmieniła ludzi, a przede wszystkim uśmierciła około 20 milionów mieszkańców Europy. Kolejne mniejsze lub słabsze epidemie dżumy wybuchały w następnych stuleciach aż do początku XVIII wieku wzbudzając nieustanny lęk.
Zarazę zwano „pestis”, „morowym powietrzem”, „morem”, „łożnicą”. Określano ją także mianem „czarnej śmierci” od wyglądu chorych, których skóra pokrywała się ciemnymi plamami w miejscach ukąszenia przez pchłę.
Fakt występowania zarazy tłumaczono w różny sposób – jako wynik szkodliwych układów planetarnych bądź skutek nagłego podniesienia się wód, których parowanie miało zagęszczać powietrze. „Czarna śmierć” miała jednak przede wszystkim stanowić wynik Bożego Gniewu – była znakiem boskiej interwencji w świat grzesznej ludzkości.
By rozpędzić „zatrute powietrze” palono na ulicach ogień, strzelano z armat, przepędzano przez miasta ryczące bydło, bito w dzwony, palono aromatyczne substancje organiczne i mineralne, okadzano mieszkania ziołami.
Uciekano się również do wiary w uleczającą moc religijnych emblematów – święconych palm, gromnic, medalików czy karawak (krzyży w formie pektorału z dwoma poprzecznymi belkami).

Św. Walenty i dzieci chore na epilepsję ofiarowane świętemu w celu uzdrowienia, obraz, 1776 r., Jan Langhanki., kościół p.w. św. Macieja, Bisztynek
Padaczka jest chorobą ośrodkowego układu nerwowego, powstałą na skutek zaburzeń czynności komórek mózgowych. Jej najbardziej charakterystycznym objawem jest napad padaczkowy wyrażający się nagłymi, przejściowymi i nieprawidłowymi zjawiskami natury ruchowej, czuciowej, wegetatywnej lub psychicznej.
Niejasne pochodzenie choroby i spektakularność cierpień osoby chorej powodowały, że od zarania dziejów czyniono z padaczki chorobę magiczną, za którą odpowiedzialne były złe duchy. Z tego powodu już w okresie mezolitu epilepsja wraz z urazami głowy i różnymi chorobami umysłowymi była leczona przy pomocy trepanacji. Zabieg ten miał usunąć ból, a przede wszystkim „uwalniał” złego ducha, którego szaman-czarownik obwiniał za cierpienia chorego.
Padaczkę określono po raz pierwszy jako „świętą chorobę” – „chorobę boską” zesłaną przez bogów w akcie zemsty na człowieka w Starożytnym Egipcie. To przeświadczenie funkcjonowało nadal w Starożytnej Grecji i Rzymie, mimo odkrywczych tez Hipokratesa widzącego w padaczce schorzenie, za które odpowiedzialny jest mózg.
Dla odbioru padaczki w średniowieczu punktem wyjścia stał się fragment z Nowego Testamentu opisujący cudowne uleczenie epileptyka przez Chrystusa. Ponieważ Chrystus określił chorobę jako schorzenie wywołane przez niemego i głuchego ducha pogląd ten został podtrzymany przez chrześcijańskich duchownych i filozofów. Doprowadziło to do leczenia chorób umysłowych, nerwic i epilepsji głównie przy pomocy egzorcyzmów, a przede wszystkim do negatywnego postrzegania przez społeczeństwo samych chorych, w których widziano opętanych przez diabła.
Epilepsję określano jako „morbus sacer” – chorobę świętą, „morbus caducus” – chorobę padającą, „morbus divinus”- chorobę boską, w Polsce zwano ją także jako „niemoc” czy „konwulsje”.
Padaczka była pojmowana jako jawne świadectwo grzechów chorującego. Zdrowi nie tolerowali odmienności chorych, gardzili nimi, jednocześnie bali się rozmawiać z epileptykami i przebywać w ich bliskości wskutek przekonania o zaraźliwości padaczki. Dopiero XVI-wieczny pionier nowoczesnej patologii Jean Fernel stwierdził jednoznacznie, że nie można zarazić się epilepsją ani przez oddech, ani przez jakikolwiek inny kontakt, jednak aż do końca wieku XVII padaczka powodowała paniczną nieufność, co sprawiało, że epileptycy stali się „drugorzędnym materiałem ludzkim”.
Epilepsję leczono trepanacją, kastrowaniem (!), zalecano także chorym noszenie tajemniczych amuletów roślinnych i zwierzęcych, jednak wobec wyjątkowej popularności tej choroby w średniowieczu dużą popularnością cieszyli się patroni od padaczki. Najważniejsi z nich to: św. Walenty, św. Wit, św. Jan Chrzciciel, Trzej Królowie, św. Lupus, św. Cyriak, św. Korneliusz, św. Tekla i św. Walburga.
Święty Walenty
Święty Walenty był biskupem włoskiego miasta Terni (III w.). Dokonał wielu uzdrowień, z których najważniejszym było uleczenie z epilepsji syna rzymskiego mówcy Kratona. Leczniczy epizod św. Walentego spowodował intensywny rozwój jego kultu już od IV wieku.
Święty Walenty roztaczał patronat anty-epileptyczny głównie z uwagi na cud dokonany na chorym na padaczkę synu Kratona. Niemałe znaczenie miało również samo imię świętego. Łacińskie określenie vale-valete stanowiło rodzaj pozdrowienia i było równoznaczne z „bądź zdrów”. Popularność św. Walentego mająca swoje źródło szczególnie w kulturze niemieckiej wynikała dodatkowo z kojarzenia dwóch podobnie brzmiących słów: Valentin i czasownika fallen- oznaczającego w języku niemieckim „upadać, padać”.
Popularność kultu świętego wpłynęła na samo określanie padaczki, którą zupełnie oficjalnie zwano: „chorobą św. Walentego”, „niedomaganiem św. Walentego”, „plagą św. Walentego”, „zemstą św. Walentego” i „robotą św. Walentego”. Trzy ostatnie nazwy ukazują zamianę pojęć opartą na wierze w odwracalną moc świętych. Świętych Lekarzy należało czcić wyjątkowo sumiennie, bowiem przywracając zdrowie mogli jednocześnie odwrócić się od człowieka, który nie okazał im szacunku. W ich mocy było również „szafowanie” chorobami, z których leczyli.
Pierwsze wizerunki św. Walentego powstały już w V wieku, ale największą powszechność zyskały w wieku XV. Od początku akcentowano w ikonografii motyw uzdrowicielskiej mocy poprzez atrybut w postaci epileptyka. Epileptyków przedstawiano najczęściej u stóp świętego, prezentując ich wygięte ciała, zniekształcone napadem toniczno-klonicznym. Zdarzały się również przedstawienia, w których chorzy klęczeli przy świętym dziękując za leczniczy cud modlitwą bądź składanymi darami wotywnymi.
Święty Jan Chrzciciel

Salome z głową świętego Jana Chrzciciela, obraz, dawne Prusy Książęce, XVII w., Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie
W powszechnej pobożności św. Jan Chrzciciel należał do Świętych Lekarzy, szczególnie zaś patronów anty-epileptycznych. W wielu krajach nazywano epilepsję „nieszczęściem św. Jana”, „manią św. Jana”, „chorobą św. Jana” i „zemstą św. Jana”.
Patronat ten nie powstał w oparciu o cuda dokonane za życia świętego, ale w nawiązaniu do epizodu jego śmierci. Jak podaje Ewangelia: „Otóż chwila sposobna nadeszła, kiedy Herod w dzień swoich urodzin wyprawił ucztę swym dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobom znakomitym w Galilei. Gdy córka Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król rzekł do dziewczęcia <<Proś mię, o co chcesz, a dam ci>>. Nawet jej przysiągł <<Dam ci, o co tylko poprosisz, nawet połowę mojego królestwa>>. Ona wyszła i zapytała swą matkę <<O co mam prosić>> Ta odpowiedziała:<<O głowę Jana Chrzciciela>>. Natychmiast weszła z pośpiechem do króla i prosiła: <<Chcę żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela>>. A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i na biesiadników nie chciał jej odmówić. Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę Jana. Ten podszedł, ściął go w więzieniu i przyniósł głowę jego na misie; dał ją dziewczynie, a dziewczę dało swej matce”. (Mk 6,21-28)
Odcięta głowa stała się znakiem rozpoznawczym świętego i symbolem leczniczego patronatu. Zwracano uwagę, że głowa Jana, a dokładniej twarz jakiejkolwiek ściętej głowy wykazywała ogromne podobieństwo do twarzy epileptyka będącego w trakcie tzw. dużego napadu. W obu przypadkach występowały takie symptomy jak: przygryziony język, wywrócone oczy, sina skóra twarzy i warg oraz nadmierne wydzielanie śliny.
Kolejne podobieństwo dostrzegano w fakcie, iż głowa świętego po egzekucji potoczyła się na podłogę, podłogi zaś dotykała również głowa każdego epileptyka, który upadał w momencie napadu.
Dodatkowo uroczyście obchodzona data urodzin św. Jana Chrzciciela (24 czerwca) przypadała podczas najcieplejszej pory roku, czyli w okresie kiedy napady padaczkowe nasilały się i stawały się prawdziwą plagą.
Wszystkie wymienione czynniki wytworzyły stabilny patronat Jana Chrzciciela nad chorymi na padaczkę.
Popularność świętego potwierdzają liczne przedstawienia „Uczty u Heroda”, w których motyw głowy odgrywa znaczącą rolę. Chętnie ukazywano moment odcięcia głowy i „serwowanie” jej przez Salome na platformie talerza.
Malowana czy rzeźbiona głowa, oddzielona od korpusu, zmuszała do refleksji nad słabością ludzkiego ciała, nad chorobami i bólami głowy, nad tajemnicą epilepsji.
Trzej Królowie
Pokłon Trzech Króli, obraz, Warmia – XVII w., Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie
Patronat anty-epileptyczny Trzech Króli spopularyzowano w oparciu o relację przybycia wielkiej trójki do Betlejem, którą podaje Ewangelia Mateusza: „A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirę” (Mt 2,11).
Upadek Króli przed Jezusem skojarzono z upadkiem rozpoczynającym napad epileptyczny i dlatego Kacper, Melchior i Baltazar weszli do grona Leczących Opiekunów. Dodatkowym argumentem dla tego patronatu była ich czarodziejska moc, która odpowiadała w pełni głębokiej tajemnicy padaczki.
Kult Trzech Króli jako wspomożycieli epileptyków rozpoczął się w XI wieku, jednak jego prawdziwa powszechność przypadła dopiero na wiek XII.
By ochraniać się przed epilepsją grawerowano imiona Króli na pierścieniach lub pisano na kartkach traktując je jako talizmany. Chorzy uciekali się pod opiekę Trzech Króli, których wyobrażano w sztuce najczęściej podczas upadku lub gwałtownego klękania przed Nowonarodzonym. Scena ta dodawała chorym otuchy, dzięki niej mogli odczuwać duchową jedność wobec doznania upadku i fizycznego cierpienia.

Hiob, drzeworyt z druku Gersdorf H., Feldbuch der Wundarzney. Strasburg 15
Trąd (wzmiankowany w hinduskim źródłach pisanych już ok. 600 r. p.n.e) dotarł w okolice Morza Śródziemnego za pośrednictwem Fenicjan, a w głąb kontynentu „roznieśli” go żołnierze legionów rzymskich. Największa epidemia trądu przypadła na XI-XIII wiek-czas wzmożonego ruchu w wyprawach rycerskich na wschód. Koniec epidemii trądu nastąpił w wieku XV – wówczas prawie cała populacja zarażonych trądem zmarła w wyniku zachorowania na dżumę.
Trąd długotrwały, nie leczony wywoływał naciek gałązek i pni nerwowych, powodował odbarwienie skóry, zaburzenia czucia, nadmierne wydzielanie potu, porażenia i niedowłady kończyn, a w układzie kostnym samoistne amputacje. Wobec powyższych objawów choroba ta czyniła człowieka odrażającym, istotą pogardzaną i unikaną przez zdrowych.
III Sobór Laterański mający miejsce w 1179 r jasno określił zasady izolacji trędowatych. Kiedy wykryto trąd, chorego poddawano specjalnemu „rytuałowi wykluczającemu”, w którym uczestniczyli wierni z parafii i ksiądz ubrany w stułę i komżę używaną podczas ceremonii żałobnych. Uroczystość odbywała się w świątyni przybranej na czarno, a trędowaty okryty czarnym woalem, klęcząc na czarnym suknie wysłuchiwał mszy za zmarłych. Następnie na znak symbolicznej śmierci kapłan posypywał choremu głowę popiołem i odczytywał tzw. deffenses – zakazy zabronione trędowatemu (wstęp do miast i osad, picie wody z publicznych fontann, chodzenie boso, spacerowanie wąskimi uliczkami, dotykanie dzieci, jadanie ze zdrowymi, itp.). Trędowaci musieli nosić specjalne suknie z kapturami, rękawice, koszyki i kołatki, którymi oznaczali swoje przybycie. Izolacji chorych sprzyjały leprozoria-specjalne przytułki, które w Europie budowano już od V wieku. Leprozoria nie służyły celom leczniczym, stanowiły miejsce przymusowego zamieszkania chorych, którzy pozbawieni rodzin i domów stawali się bezdomnymi. W większości krajów trędowaci mieli obowiązek stałego przebywania w leprozoriach, pod karą chłosty, a nawet śmierci – mimo tego zdarzały się liczne wypadki ucieczki chorych z powodu głodu i ciężkich warunków tam panujących.
W Nowym Testamencie Chrystus leczy trędowatych (wypowiadając formuły oczyszczające a nawet dotykając ich ciał) co stało się wzorem dla postawy świętych opiekujących się chorymi, np. św. Marcina, św. Ludwika, św. Franciszka, św. Jadwigi Śląskiej czy św. Katarzyny ze Sieny. Dla tych świętych gotowość opieki nad trędowatymi, a przede wszystkim miłosierny pocałunek chorego ciała symbolizował akt najwyższej odwagi, ale też wzorcowy symbol hołdu złożonego leczniczej działalności Chrystusa.
Paradoksalnie mimo mentalnego oraz fizycznego odosobnienia trędowaci budzący powszechnie odrazę, głównie dzięki miłosiernym gestom ze strony świętych byli otaczani tajemniczą czcią. Określano ich często mianem: „chory pana Boga”, „drogi biedak Pana Boga”, „dobry człowiek”. Cierpienie i wykluczenie trędowatych odbierano jako karę piekła odbywaną już na ziemi, co z kolei dawało nadzieję chorym na szczęśliwe życie wieczne.
Sami trędowaci otaczali czcią Łazarza (trędowatego biedaka z przypowieści ewangelicznej – Łk 16,19-31), a przede wszystkim Hioba (bohatera biblijnej Księgi Hioba oraz licznych tekstów apokryficznych).
Hiob

Hiob, rzeźba XVI w., Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie
Według Ojców Kościoła (m.in. św. Grzegorza, św. Jana Chryzostoma, św. Hieronima, św. Odo z Cluny) Hiob – bohater jednej z ksiąg biblijnych stanowił wzór człowieka sprawiedliwego, był symbolem cierpliwości, wytrwałości, pokory i walki. Z uwagi na fakt, iż został dotknięty chorobą uczyniono go patronem chorych na melancholię, nerwowo chorych, trędowatych, chorych na schorzenia weneryczne, przyzywano go też we wszystkich chorobach wywoływanych przez robaki żerujące na skórze i w przypadku zarazy.
Od VI wieku Hiob zostaje ukazywany w ikonografii jako chora postać pokryta guzami / wrzodami, siedząca w pozycji melancholijnej – z głową opartą na dłoni. Niekiedy towarzyszą mu wymiennie szydzący lub współczujący przyjaciele lub muzykanci.
Z uwagi na schorzenie jakim Hiob został doświadczony był przede wszystkim patronem trędowatych („Odszedł szatan sprzed oblicza Pańskiego i obsypał Hioba trądem złośliwym, od palca stopy aż do wierzchu głowy. Hiob wziął więc skorupę, by się nią drapać siedząc na gnoju”- Hi 2, 7-8).
Obecnie chorobowy aspekt kultu i ikonografii Hioba, tak oczywisty w dawnych epokach każe dokonać pewnej rewizji. Historycy medycyny „odczytują” chorobę Hioba nie jako trąd a jako kiłę – powyższy cytat może sugerować doznawanie ze strony biblijnego bohatera nocnych bólów kiłowych (dolores osteocopi nocturni):
„We łzach rozpływa się dusza,
Zgnębiły mnie dni niedoli,
Nocą kości me jak piec rozpalone,
Cierpienie moje nie milknie.
Suknia mocno do mnie przywarła,
Szczelnie przylega tunika (…)” (Hi 30, 17-18).
Drugą chorobą, którą obecnie przypisuje się Hiobowi jest błonica, o czym mogą świadczyć następujące fragmenty Księgi Hioba: „Ciało moje okryte robactwem, strupami, Skóra rozchodzi się i pęka” (Hi 3, 5); „Pozwól mi choćby ślinę przełknąć” (Hi 7, 19); „Moje oko przyćmione od bólu, Członki me wyschły jak cień” (Hi 17, 7); „żonie mój oddech niemiły” (Hi 19, 17); „Do skóry, do ciała przylgnęły mi kości, Ocaliłem [tylko] ciało moich dziąseł” (Hi 19, 20).

Łazarz i psy liżące jego rany, XVII w., pierwotnie szpital p.w. św. Ducha w Kętrzynie, obecnie Muzeum Wojciecha Kętrzyńskiego w Kętrzynie
Łazarz jest bohaterem przypowieści, którą przytacza Ewangelista Łukasz ( Łk 16, 19-31)
„Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasyć się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak, i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy w Otchłani pogrążony w mękach, podniósł oczy ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: <<Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mą i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu>>. Lecz Abraham odrzekł: <<Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę: teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak, że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać>>. Tamten rzekł: <<Proszę cię, więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca! Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki>>. Lecz Abraham odparł: <<Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają! Nie, ojcze Abrahamie-odrzekł tamten-lecz gdyby kto z umarłych podszedł do nich, to się nawrócą?>>. Odpowiedział mu: <<Jeśli Mojżesza i proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą>>”.
Łazarz reprezentował miłosiernego, chorego żebraka, któremu Bogacz poskąpił jałmużny, co znamionowało pośmiertne losy obu postaci – Łazarz udaje się na „Łono Abrahama” (do czyśćca) podczas gdy bogacz zostaje potępiony i skazany na męki piekielne.
Z uwagi na cierpienie, jakim został napiętnowany Łazarz stał się on patronem żebraków, a także trędowatych i wszystkich dotkniętych „chorą skórą”. Ukazywano go jako ubogiego, nagiego mężczyznę, pokrytego wrzodami/guzami, któremu współczują tylko miłosierne psy liżące jego chore członki, w sztuce późnośredniowiecznej Łazarz bywa niekiedy ukazywany w wykluczającym stroju trędowatego – w płaszczu, kapeluszu, rękawiczkach i z kołatką (którą trędowaci oznajmiali swoje przyjście i ostrzegali przez ewentualnym zarażeniem).

Widok Braniewa z druku: Hartknoch Ch., Alt und Neues Preussen oder Preussischer Historien… Frankfurt 1684
W powszechnym kulcie świętych szczególną czcią wyróżniali się święci miejscowi, ważni dla danego regionu – miasta – kraju. To im pomniejsze społeczności powierzały swoje troski na pierwszym miejscu, święci ci tworzyli „oddział wspomożycieli” najbliższych, najbardziej dostępnych.
Regina Protmann urodziła się w 1552 r. w Braniewie, w diecezji warmińskiej, zmarła w 1613 roku. Wychowana w pobożnej, mieszczańskiej rodzinie od najmłodszych lat wykazywała wrażliwość na potrzeby ludzi słabszych i cierpiących. W 1571 roku porzuciła życie świeckie i wraz z dwoma towarzyszkami zamieszkała w małym, skromnym domku przy ul. Kościelnej, stopniowo oddając się życiu duchowemu i dojrzewając do decyzji założenia żeńskiej wspólnoty zakonnej. Zgromadzenie, które stworzyła posiadało charakter kontemplacyjno-czynny, siostry uczyły w szkole, zajmowały się pracą, brały aktywny udział w życiu liturgicznym.

Bł. Regina Protmann na łożu śmierci, kopia XVII w. obrazu (fragment), Zbigniew Kotyłło,1999,
Zgromadzenie Sióstr Św. Katarzyny Dziewicy i Męczennicy, Orneta
Regina Protmann zaleciła swoim siostrom trzy podstawowe formy apostolstwa:
– pielęgnowanie chorych, opieka nad ubogimi i opuszczonymi
– wychowywane i kształcenie dzieci i młodzieży żeńskiej
– działalność na rzecz miejscowego kościoła.
Wówczas jak i dzisiaj postulaty te są nadal aktualne. Siostry Katarzynki pomagają ubogim i chorym na trzech kontynentach, w wielu krajach świata.
Proces beatyfikacyjny Reginy Protmann rozpoczął się w 1961 roku w podrzymskiej diecezji Frascati (gdzie mieści się Dom Generalny Zgromadzenia), ostatecznie zakończył się 6 kwietnia 1998 r.
W procesie beatyfikacyjnym ważną rolę odegrało cudowne uzdrowienie dokonane za sprawą Reginy Protmann, które miało miejsce 4 kwietnia 1961 roku, w szpitalu św. Katarzyny w Sao Paulo w Brazylii.
Joao Luiz de Souza cierpiał na dolegliwości żołądka, dwunastnicy i jelit, przeszedł trzy kolejne operacje, które nie przyniosły oczekiwanego rezultatu, ostatnia przyczyniła się do silnych wewnętrznych krwotoków, po których chory czuł się mocno osłabiony. Po transfuzji stan zdrowia mężczyzny był tak zły, że oczekiwano jedynie śmierci. Wtedy jedna z pielęgniarek (siostra zakonna) położyła na piersi chorego obrazek Reginy Protmann modląc się wraz z jego żoną o przywrócenie do zdrowia umierającego pacjenta. Wkrótce nastąpił cud całkowitego wyleczenia, które nie wymagało jakichkolwiek dalszych zabiegów.
Regina Protmann, która opiekowała się chorymi i przygotowywała dla nich lekarstwa, troszcząca się o słabych, ubogich, niedomagających, dokonująca cudów po śmierci stanowi przykład kolejnej Świętej Lekarki – niebiańskiej patronki ochraniającej przed złem.

Błogosławiony Jan Paweł II – Karol Józef Wojtyła
Urodził się w Wadowicach 18 maja 1920 r. Przyszedł na świat w rodzinie Karola i Emilii z Kaczorowskich Wojtyłów. W wieku 9 lat stracił matkę. Starszy brat Edmund, lekarz, zmarł w roku 1932 a ojciec, oficer Wojska Polskiego, w roku 1941.
Po ukończeniu nauki w liceum wadowickim, został studentem Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie w roku 1938. Po zajęciu Krakowa przez niemieckie wojska okupacyjne i zamknięciu Uniwersytetu Jagiellońskiego jesienią 1939 roku, młody Karol, dla uniknięcia deportacji do Niemiec, pracował najpierw w kamieniołomach a potem w fabryce chemicznej Solvay w latach 1940/1944.
Odpowiadając na rodzące się powołanie do kapłaństwa, od 1942 r. pobierał naukę tajnym seminarium krakowskim, prowadzonym przez arcybiskupa Krakowa, kard. Adama Stefana Sapiehę. Równocześnie był jednym z organizatorów tajnego „Teatru Rapsodycznego”.
Święcenia kapłańskie otrzymał w Krakowie 1 listopada 1946 roku a następnie został wysłany do Rzymu, gdzie w roku 1948 dokończył studia doktoranckie z teologii. W roku 1948 powrócił do Polski i został skierowany do pracy duszpasterskiej, najpierw jako wikariusz w parafii Niegowić a potem jako współpracownik przy parafii Świętego Floriana w Krakowie. Był duszpasterzem akademickim do 1951 roku, następnie wykładał teologię moralną i etykę jako profesor seminarium krakowskiego i wydziału teologicznego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.
W czasie spływu rzeką Łyną na Mazurach w dniach 4 -18 sierpnia 1958 r., a konkretnie nad Jeziorem Świętym ks. Wojtyła zostaje wezwany do Warszawy. Tam dowiaduje się, że papież Pius XII mianował go 4 lipca 1958 roku, biskupem tytularnym Ombi i pomocniczym krakowskim. Sakrę biskupią otrzymał dnia 28 września 1958 roku.
13 stycznia 1964 roku papież Paweł VI mianował go Arcybiskupem Krakowa, wynosząc go, 26 czerwca 1967 roku, do godności kardynalskiej.
Został wybrany papieżem 16 października 1978 roku. Dnia 22 października tegoż roku odbyła się uroczysta inauguracja jego pontyfikatu.
Jan Paweł II odbył 146 wizyt duszpasterskich we Włoszech a jako biskup Rzymu odwiedził 317 z 332 parafii rzymskich. Dokonał 104 podróży apostolskich, które są przejawem jego pasterskiej troski o Kościół Powszechny.
Spośród licznych dokumentów opublikowanych za jego pontyfikatu należy podkreślić 14 encyklik, 15 adhortacji apostolskich, 11 konstytucji apostolskich i 45 listów apostolskich. Jako papież napisał 5 książek: „Przekroczyć próg nadziei” (październik 1994), „Dar i Tajemnica” (listopad 1996)), „Tryptyk rzymski” (marzec 2003), „Wstańcie! Chodźmy!” (maj 2004) i „Pamięć i tożsamość” (luty 2005).
Odszedł do Pana 2 kwietnia 2005 roku. Proces beatyfikacyjny rozpoczął się 13 maja 2005. Papież Benedykt XVI zezwolił na natychmiastowe rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego udzielając dyspensy od pięcioletniego okresu oczekiwania od śmierci kandydata. 19 grudnia 2009 papież Benedykt XVI podpisał dekret o heroiczności cnót Jana Pawła II.
Uroczystość beatyfikacji odbyła się 1 maja 2011 w Rzymie.
Przedmiotem procesu beatyfikacyjnego było zbadanie życia Sługi Bożego, uzasadnienie świętości i heroiczności cnót. Jednym z warunków procesu jest uznanie cudu przypisywanego wstawiennictwu Sługi Bożego. Ostatecznie wybrano przypadek francuskiej zakonnicy Marie Simon-Pierre, której medycznie niewytłumaczalne uzdrowienie z choroby Parkinsona uznano za cud potrzebny do beatyfikacji Jana Pawła II. Wspólnota zakonna 14 maja 2005 roku rozpoczęła modlitwy o wstawiennictwo do zmarłego papieża: prosząc o zdrowie dla siostry Marie. 2 czerwca – według relacji zakonnicy – następuje nagła poprawa. Podczas rozmowy z przełożoną udaje jej się napisać „Jan Paweł II”. Wieczorem, między 21.30 a 21.45, jest w stanie pisać, a następnego dnia ustępują wszystkie objawy, co potwierdza lekarz.
W czasie procesu beatyfikacyjnego zebrano wiele świadectw o uzdrowieniach nie tylko cielesnych, ale także moralnych i duchowych, wyzwolenia z różnego rodzaju uzależnień – narkotyków, alkoholizmu. Wiele dotyczy także wpływu modlitwy Jana Pawła II na pojednania w rodzinie, czy w pracy.
Osobną „kategorię” łask, stanowią świadectwa dotyczące macierzyństwa i ojcostwa. Wiele małżeństw wspomina, że podczas wizyty przy grobie Jana Pawła II dokonał się „cud”, a dziewięć miesięcy później urodziło się upragnione dziecko. Jedno świadectw mówi: „Wiem, bo czuję to gdzieś głęboko w sercu, że dzięki opiece i wysłuchaniu mojej modlitwy Jan Paweł II pomógł nam zostać szczęśliwymi rodzicami”.
Jan Paweł II był w pełni człowiekiem zakochanym w Bogu, odpowiadał swoim człowieczeństwem na wezwanie, jakie Bóg do niego skierował, powołując do kapłaństwa, przeżywanego według „wysokiej miary”. Jego świętość to jest przeżywanie codziennego życia według najwyższej miary, której punktem odniesienia jest Krzyż Chrystusa.
Warmia dziękuje Błogosławionemu Janowi Pawłowi II za:
Wizyty apostolskie:
– w archidiecezji warmińskiej – Olsztyn w dniach 5-6 czerwca 1991 roku,
– w diecezji elbląskiej – Elblągu 6 czerwca 1999
– w diecezji ełckiej – Ełku, Wigry 8-9 czerwca 1999.
Bullę Totus Tuus Poloniae Populus z 25 marca 1992 roku, mocą której został utworzona Metropolia Warmińska złożona z diecezji warmińskiej podniesionej do rangi archidiecezji i nowopowstałych diecezji elbląskiej i ełckiej.
Koronację Obrazu Matki Boskiej ze Stoczka Klasztornego – 19 czerwca 1983 roku w Częstochowie .
Beatyfikację Reginy Protmann i księdza Władysława Demskiego – 13 czerwca 1999 w Warszawie.
Nadanie tytułów bazylik mniejszych kościołom archidiecezji warmińskiej:
– Bazylika Chrystusa Zbawiciela w Dobrym Mieście – 19.05.1989
– Bazylika Świętego Jerzego w Kętrzynie – 22.07.1999
– Bazylika Świętej Katarzyny w Braniewie – 10.02.2001
– Bazylika Współkatedralna Świętego Jakuba Apostoła w Olsztynie – 10.07.2004
– Bazylika Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Stoczku Klasztornym – 19.05.2004.

Taniec śmierci, drzeworyt z druku: Schedel H., Weltchronik, Norymberga 1493
Bierz przykład zatopiony w rozkoszach człowiecze
Że ci czas śmierci w życiu nigdy nie uciecze
Walerian Trembiński
Doświadczenie ciężkiej choroby prowokowało człowieka do intensywnych refleksji nad przemijaniem, marnością ciała, jego szybką „zużywalnością” i nieuchronnym końcem.
Jednocześnie choroba bywała paradoksalnie stanem pożądanym, w trakcie którego chrześcijanin mógł odpowiednio przygotować siebie, a właściwie własną duszę do godnego odejścia ze świata.
Waga śmierci pojmowanej jako nieuchronny akt końca życia znalazła odbicie w literaturze i sztuce, szczególnie w przedstawieniach typu
– „ars moriendi” (sztuce dobrego umierania)
– „Triumfach Śmierci” (ukazujących gwałtowność śmierci)
– „Spotkaniu Trzech Żywych i Trzech Umarłych” (przedstawiających śmierć gotową przyjść do człowieka w każdym z trzech etapów życia – w okresie młodości, w wieku średnim i w starości).
– „Tańcach Śmierci” (ujawniających moc śmierci nad wszystkimi stanami).
Ikonografia „Tańca Śmierci” wykształtowała się prawdopodobnie we Francji na początku XV wieku. Ten rodzaj przedstawień pojawiał się zarówno jako cykle drzeworytnicze jak i w formie fresków zdobiących kościoły i kaplice cmentarne.
„Taniec Śmierci” ukazywał przekrój całego ówczesnego społeczeństwa, Śmierć zaprasza, niekiedy wciąga, czasami zachęca do tanecznego korowodu mężczyzn, kobiety i dzieci. Pierwszymi osobami, które zazwyczaj rozpoczynały transowy pochód byli papież i cesarz, dalsze postacie reprezentowały kolejne stany zależnie od ich ważności i sprawowanych funkcji: król, kardynał, biskup, hrabia, itd. Śmierć wciągała do tańca przedstawicieli różnych profesji kupców, lekarzy, rajców miejskich, rycerzy, przerywała także żywot człowieka w ważnych/kluczowych momentach: wplątywała w taneczny korowód kobiety ciężarne, oddanych sobie kochanków, złodziei zajętych pospiesznym procederem kradzieży, mnichów zatopionych w modlitwie, raubritterów napadających na uczciwych ludzi.
„Taniec Śmierci” podkreślał śmiertelną nieuchronność, oznajmiał, że śmierć przychodzi do każdego, o niewiadomej godzinie. Rzadko kiedy wzbudzała w napotkanych postaciach rozpacz czy bunt, raczej łagodny żal i rezygnację.

Taniec Śmierci, XIX-wieczna reprodukcja drzeworytu Hansa Holbeina, „Totentanz” z XVI w.
„Taniec Śmierci” Hansa Holbeina należy do najsławniejszych ujęć ikonograficznych tego tematu. Pierwsze wydanie pt. „Les Simulachres & historiees faces de la mort” ukazało się w 1538 roku w Lyonie, wydrukowane przez Melchiora i Gaspara Trechsela, wydane przez księgarzy Jeana i François Frellon.
Pierwsze wydanie zawierało czterdzieści jeden drzeworytów zaprojektowanych przez Hansa Holbeina, wykonanych przez Hansa Lützelburgera, następne wydanie uzupełniono o kolejnych dziesięć ilustracji.
Hans Holbein wzorował się na średniowiecznej tradycji ikonograficznej „Tańców Śmierci” podkreślającej władzę Śmierci nad przedstawicielami różnych stanów, jednak w swoim cyklu zawarł dodatkowe treści.
Cykl rozpoczyna się ilustracjami Stworzenia Adama i Ewy oraz Grzechu Pierworodnego. Śmierć pojawia się w trzeciej scenie, w momencie Wygnania z Raju, tym samym objawia się jako następstwo upadku człowieka, jako dług, który należy spłacić wobec Boga …
Według Hansa Holbeina Śmierć nie jest jednoznaczna, przybiera różne wcielenia /maski/role – bywa błaznem, chłopem buntownikiem, uczonym. Jest dramatyczna, aktywna, pełna energii, bierze czynny udział w ludzkiej pracy, uczuciach, popędach. Bywa przyjacielem, ale też odwiecznym wrogiem człowieka – starcowi pomaga łagodnie wejść do grobu, w trudzie orze wraz z chłopem ziemię, karczuje ziemię z Adamem, współczuje odrzuconym żebrakom od których odwraca głowę książę, ale też uśmierca papieża w momencie koronacji cesarza, przeszywa rycerza kopią na polu bitewnym, porywa dziecko zatroskanej matce.
Hans Holbein unieważnia dialog między człowiekiem a Śmiercią jak to miało miejsce w tradycyjnych „Tańcach Śmierci”. Śmierć często wkracza w świat człowieka jako siła porządkująca wszechobecne zło, korupcję, grzech skąpstwa, lubieżności i pychy, staje po stronie biednych, niekochanych, odrzuconych, upokorzonych.
Jednocześnie nie jest straszna, bowiem człowiek sam kreuje świat jako straszny, w którym panują wojny, chłopskie bunty, konflikty religijne, zarazy. Dlatego gdy Śmierć przychodzi do człowieka bywa często niezauważona…
Muzeum Mikołaja Kopernika
„Boska medycyna i niebiescy uzdrowiciele”
Wystawa czasowa w Gmachu Głównym (Dawny Pałac Biskupi)
ul. Katedralna 8, Wzgórze Katedralne, Frombork
lipiec 2011 – lipiec 2012
Autor scenariusza, konsultant naukowy wystawy:
dr Jowita Jagla
Kuratorzy wystawy:
Henryk Szkop
Dyrektor Muzeum Mikołaja Kopernika we Fromborku, Ksiądz dr Jacek Maciej Wojtkowski
Dyrektor Muzeum Archidiecezji Warmińskiej w Olsztynie
Projekt plastyczny wystawy:
Piotr Milewski
Eksponaty na wystawie pochodziły głównie z kościołów Archidiecezji Warmińskiej:
Babiak – kościół p. w. św. Augustyna i św. Anny
Barczewo – kościół p.w. św. Anny
Bartąg – kościół p.w. św. Jana Ewangelisty i Opatrzności Bożej
Bisztynek – kościół p.w. św. Macieja, kościół p.w. św. Michała
Błudowo – kościół p. w. Nawiedzenia N. M. Panny
Braniewo – kościół p. w. św. Krzyża, kościół p. w. św. Katarzyny, Zgromadzenie Sióstr Św. Katarzyny Dziewicy i Męczennicy, Ukraińska Cerkiew Greckokatolicka p. w. św. Trójcy
Frombork – katedra p.w. Wniebowzięcia N.M. Panny i św. Andrzeja Apostoła
Grzęda – kościół p. w. św. Mikołaja
Henrykowo – kościół p. w. św. Katarzyny
Jeziorany – kościół p. w. św. Bartłomieja
Jonkowo – kościół p. w. Jana Chrzciciela
Kadyny – zespól klasztorny Franciszkanów (Diecezja Elbląska)
Kętrzyn – kolegiata p. w. św. Jerzego
Kwiecewo – kościół p. w. św. Jakuba Apostoła
Lechowo – kościół p. w. Jana Chrzciciela
Lubomino – kaplica św. Rocha
Mingajny – kościół p. w. św. Katarzyny
Nowa Pasłęka – kościół p. w. Miłosierdzia Bożego, filia kościoła p. w. św. Krzyża w Braniewie
Orneta – Zgromadzenie Sióstr Św. Katarzyny Dziewicy i Męczennicy
Płoskinia – kościół p. w. św. Katarzyny
Radziejewo – kościół p. w. św. Antoniego
Rogiedle – kościół p. w. św. Małgorzaty
Różynka – kościół p. w. św. Mateusza
Stoczek Klasztorny – kościół p. w. Nawiedzenia NMP
oraz
Muzeum im. Wojciecha Kętrzyńskiego w Kętrzynie
Muzeum Mikołaja Kopernika we Fromborku
Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie
i kolekcji prywatnej.







