Zapraszamy do Fromborka!

ul. Katedralna  8
14-530 Frombork
Kategorie
DZIAŁ HISTORII MEDYCYNY

„Żywot mój dzień wczorajszy, który już przeminął”. Bolesna nie(obecność) czyli sztuka portretowania zmarłych

Żywot mój dzień wczorajszy, który już przeminął,
Twój dzisiejszy, bo płynie, jeszcze nie wypłynął;
A jako po wczorajszym dzień dzisiejszy chodzi,
Tak mężowi po żenie umierać przychodzi.
Mężu mój, choć ja teraz daleko od ciebie,
Przecie nas tylko jedna noc dzieli od siebie.

(„Mihi heri et tibi hodie” (Ecclesiast. 38), Pamiątka śmierci małżonki…, Jan Dominik Morolski, 1628, oprac. Radosław Grześkowiak, Warszawa 2015)

Przywołany utwór stanowi jeden ze 120 wierszy, które Jan Dominik Morolski napisał po nagłej śmierci swojej 15-letniej żony Zofii z Kłosowskich, która zmarła dwa miesiące po ślubie, wieczorem, dnia 6 maja 1627 roku. Dzieło Morolskiego, ulotny zapis żałoby, stanowi mikrofragment podobnych mu tekstów, szerzej zaś należy do przestrzeni sztuki próbującej ubrać w kształt, słowo i obraz rozpacz, której ubrać się nie da.
Śmierci nie da się obłaskawić, straty najbliższej osoby nie da się zapomnieć, samotności wobec odejścia istoty kochanej nie da się przezwyciężyć, a jednak ci, którzy zostali przy życiu przez kolejne stulecia podejmowali wysiłek sportretowania ukochanych zmarłych, zupełnie tak jakby ów portret miał w sobie cudowną właściwość kreowania nowego życia.
Epitafia, portrety na marach, portrety trumienne, maski pośmiertne, obrazy wotywne, portrety nagrobne stanowią dzisiaj świadectwo wielkiego, trwałego uczucia. Obrazują to co niemożliwe, zatrzymują w kadrze człowieka, który jest/istnieje, choć nie jest i nie istnieje. Portretują życie pokonane przez śmierć, portretują śmierć pokonaną przez miłość…

W Szpitalu Św. Ducha (Dział Historii Medycyny Muzeum Mikołaja Kopernika) prezentowane są wystawy czasowe, które obrazują społeczny i kulturowy obraz chorób epoki średniowiecza i czasów nowożytnych, ikonografię świętych leczących czy ikonografię anatomiczną. Odrębną grupę stanowią ekspozycje poruszające tematykę śmierci i żałobnych rytuałów, były to kolejno: Dębowa kamizelka-skrzynka-drewniana jesionka. Trumna-ostatnie mieszkanie zmarłego, znak odejścia oraz przejścia w zaświaty (2015), Cum animal morietur (2020-2021) i „Złote jabłka mi się śnią… ”. Śmierć dziecka w sztuce i kulturze (2021-2022).
Obecna, nowa wystawa czasowa pt. Żywot mój dzień wczorajszy, który już przeminął. Bolesna nie(obecność) czyli sztuka portretowania zmarłych, wpisuje się w ciągłość ideową i ikonograficzną poprzednich ekspozycji, przenosząc widza w przestrzeń portretowania śmierci jednostkowej, która choć bolesna i przerażająca, była pojmowana epizodycznie na tle śmieci rozumianej w świecie chrześcijańskim jako element eschatologicznego krajobrazu i dług, który grzeszny człowiek musi spłacić Bogu.

Główny obiekt ekspozycji stanowi fenomenalny Taniec Śmierci z 3 ćwierci XVIII wieku, wypożyczony z Klasztoru Świętej Anny Mniszek Zakonu Kaznodziejskiego w Aleksandrówce koło Przyrowa. Obraz przedstawia mieszczący się w centrum kompozycji taneczny krąg szkieletów i kobiet różnego stanu, którym towarzyszy muzyka. Ukazany taniec symbolizuje ludzki żywot, życie płynące w powtarzalnym rytmie i wędrowaniu, jednak nie jest on oderwany od spraw głębszych, rozgrywa się bowiem w eschatologicznym krajobrazie, który wplątuje refleksję o życiu i śmierci w przestrzeń narracji o wierze, grzechu i odkupieniu. W czterech rogach środkowej kompozycji mieszczą się sceny ukazujące cztery rzeczy ostateczne: Grzech pierworodny, Śmierć Chrystusa na krzyżu, Niebo oraz Piekło (w formie paszczy potwora Lewiatana). Scenę środkową otacza rama złożona z oddzielnych scenek narracyjnych, ukazujących postaci różnych stanów, które napotykają Śmierć.
Taniec Śmierci, którego forma ikonograficzna narodziła się w średniowiecznej Francji, zyskał ponowną odsłonę w okresie Kontrreformacji, niosąc to samo przesłanie. Taneczny krąg nawiązywał w pewnym sensie do emocjonalnej symboliki Koła Fortuny, które wyobrażało oczywisty brak pewności losu, zawiłe drogi ludzkich życzeń, planów i nadziei.
Taniec Śmierci nie jest tańcem dynamicznym, wirującym, nieokiełznanym, odnosi się raczej wrażenie, że postacie nie tyle tańczą, co suną w medytacyjnym korowodzie, idą rytmicznie, albo uczestniczą w pochodzie, czy odświętnej procesji, która odbywa się w milczeniu, ciszy i zadumie. Taniec to odmieniona forma procesji pogrzebowej, procesji uroczystej, świątecznej, której towarzyszyła muzyka. W tańcu uczestniczą wszyscy, w śmierci uczestniczą wszyscy…

W przeciwieństwie do śmierci, która przychodzi nagle i zaskakuje, śmierć wyczekiwana i wyczekana była dla chrześcijanina śmiercią wymarzoną. Śmierć nagła (mors repentina) uchodziła za haniebną, wstydliwą, ingerującą w rytmiczny ułożony porządek świata, była w opozycji wobec spokojnego umierania w czasie – takiego, jakie przydarza się w długotrwałej chorobie bądź wskutek starości przeobrażającej samoczynnie człowieka w istotę medytującą. Dramat nagłej śmierci ilustrują na ekspozycji dwie grafiki, pochodzące z prywatnej kolekcji Emila Przepiórskiego, są to: Przypowieść o Kupidynie i Śmierci, Dirka Stoopa z 1665 roku oraz Śmierć odwiedzająca dom bogacza, Raphaela Sadelera według rysunku Johannesa van Straeta (Stradanusa) z ok. 1595 roku.
W przygotowywaniu do szczęśliwej śmierci miały pomagać traktaty ars bene moriendi – traktaty o sztuce dobrego umierania, które wykształtowały się w połowie XV wieku i pełniły rolę niezbędnych przewodników czy też szkoleniowych kompendiów duchowych.
Z uwagi na niezbyt szeroki dostęp ówczesnych ludzi do książek władze kościelne nakazywały by odpisy traktatów – wzbogacane wymowną grafiką – wywieszano na tablicach w kościołach, szkołach i szpitalach, czyli miejscach sprzyjających refleksji nad śmiercią. W wieku XVII i XVIII poza drzeworytniczymi ilustracjami, ars bene moriendi pojawia się jako nowy i ważny temat w malarskich kompozycjach predelli ołtarzy, na obrazach klasztornych i freskach oraz plakietkach wotywnych.
Na wystawie prezentowane są dwa obrazy przynależące ikonografii sztuki dobrego umierania, są to: Ars moriendi ze św. Barbarą (XVII wiek) ze Zgromadzenia Sióstr Świętej Katarzyny Dziewicy i Męczennicy w Ornecie oraz Ars moriendi (Warsztat Wielkopolski, 1623) ze zbiorów Muzeum Archidiecezji Gnieźnieńskiej w Gnieźnie.

Indywidualna śmierć człowieka, stanowiąc ostateczny akt końca życia, wymagała wielowarstwowego wsparcia duchowego, jak i modlitewnego; wsparcie takie nie było jedynie udziałem rodziny umierającego, ale należało przede wszystkim do obowiązków „patronów dobrej śmierci”. Wiara w czynną obecność i pomoc świętych łagodziła strach umierania, czyniąc go znośniejszym. Do najpopularniejszych „patronów od śmierci” należeli m.in. św. Barbara, św. Krzysztof, św. Agata, św. Archanioł Michał, św. Andrzej Bobola oraz św. Józef.
W przypadku tego ostatniego, z patronatem „dobrej śmierci” najściślej korespondowały przedstawienia ukazujące Śmierć św. Józefa, inspirowane apokryfami, w których Maria i Chrystus czuwają przy łożu z umierającym świętym. Śmierć św. Józefa w wersji malarskiej rozpowszechniła się w okresie kontrreformacji, zwłaszcza w latach 1650-1750, pełniąc rolę idealnego, wzorcowego obrazu „dobrej śmierci”. Na ekspozycji zaprezentowano obraz Śmierć św. Józefa (I połowa XVIII wieku) z Sanktuarium Matki Bożej Królowej Pokoju w Stoczku Klasztornym.

W przestrzeni ilustrującej tzw. „dobrą śmierć” została ukazana również postać biblijnego Łazarza z Ewangelii św. Jana (11, 38-44). Umarły Łazarz dzięki Chrystusowi ożywa, dostaje ponownie życie, jednak nadal jest to życie poprzednie, nie zaś nowe. Otrzymuje życie, które musi przeżyć zmierzając ponownie ku śmierci. Ikonografia Wskrzeszenia Łazarza pojawiła się w sztuce wczesnochrześcijańskiej już w III wieku, a jej obecność nie malała w kolejnych stuleciach. Portretowany Łazarz był szczególnym zmarłym, ukazywanym początkowo w funeralnych taśmach, później zaś odzianym w całun lub śmiertelną koszulę, zawsze jednak organicznie złączony z symbolicznym „obszarem śmierci” z którego wychodzi – grotą, skalną szczeliną, grobowcem bądź sarkofagiem. Wizerunek Łazarza reprezentuje na ekspozycji obraz Wskrzeszenie Łazarza (II połowa XVII wieku) z kościoła filialnego pw. Trójcy Przenajświętszej w Bogatyńskiem.

Ważną rolę w portretowaniu „tych którzy odeszli” odegrały portrety trumienne, organicznie złączone z rytuałem staropolskiego pogrzebu, prezentujące fenomenalnie oddane, realistyczne, ożywione wizerunki. Portrety trumienne stanowiąc formę „portretu aktywnego” stanowiły sobowtór zmarłego, prezentując go w ujęciu stałym, niezmiennym wobec szaleńczo zmiennego świata. Na ekspozycji zaprezentowano pięć portretów trumiennych wypożyczonych z Sanktuarium Matki Bożej Gidelskiej w Gidlach. Są to: Portret trumienny szlachcianki A.B.Z.Z., 1676; Portret trumienny Franciszka May, 1680; Portret trumienny Jerzego Gidzielskiego – dziedzica Gidel, 1655; Portret trumienny szlachcianki z rodziny Gidzielskich, ok. poł. XVII w. oraz Portret trumienny Agnieszki z Rożnów Zbijewskiej, po 1646 roku.

Ostatnia część wystawy została przeznaczona dla: epitafiów (Epitafium Ludwiga von Rautera i jego rodziny (po 1614) z Muzeum Archidiecezji Warmińskiej w Olsztynie, Epitafium Adama Huldrycha (Ulrycha) Schaffera (1707) z Muzeum im. W. Kętrzyńskiego w Kętrzynie, Epitafium nieznanej rodziny (I połowa XVII wieku) i Epitafium dwóch dam herbu Nałęcz i Leszczyc (I ćwierć XVII wieku) z Muzeum Ziemi Lubawskiej w Lubawie przy Parafii pw. Nawiedzenia N. M. Panny i św. Anny w Lubawie, portretów na marach (Portret błogosławionej Reginy Protmann (XVII wiek) ze Zgromadzenia Sióstr Świętej Katarzyny Dziewicy i Męczennicy w Ornecie oraz portretów komemoratywnych (Portret komemoratywny Botho Heinricha zu Eulenburg (1726) z Muzeum im. W. Kętrzyńskiego w Kętrzynie.
Prezentowane epitafia przedstawiają niezwykły kalejdoskop wizerunków symbolicznie obszernych w geście, stroju, sztafażu. Uwiecznieni zmarli prezentowani są często z rodziną, w trwającej czule lakowej pieczęci więzi nierozerwalnych. Zmarłe dzieci ukazane są w śmiertelnych koszulach z krzyżykami w dłoniach bądź krzyżykiem wieńczącym ich głowy, mężczyźni dumnie dźwigają na swoim ciele zbroje i prezentują insygnia władzy. Portrety te przenika obecność sacrum, śmierć jest bowiem wpisana w Boski porządek, w rytm Boskiego planu, którego nie sposób ominąć, przeoczyć, odłożyć na później…
Na szczególne wyróżnienie zasługuje Portret błogosławionej Reginy Protmann (XVII wiek) należący do Zgromadzenia Sióstr Świętej Katarzyny Dziewicy i Męczennicy w Ornecie. Wizerunek ten stanowi przykład tzw. Totenbilde (funeral portraits/catafalque portraits/deathbed portraits) – obrazów przedstawiających zmarłych leżących na marach czy w otwartej trumnie. Wśród tego typu ujęć odrębną grupę stanowiły pośmiertne portrety zakonników i zakonnic na łożu śmierci. Przedstawienia te, w większości przypadków nie powstawały zaraz po śmierci danej osoby, ale po jakimś czasie, w intencji upamiętnienia najznamienitszych członków wspólnot zakonnych, mając na uwadze ewentualny proces beatyfikacyjny. Co interesujące, portrety funeralne zakonnic (wizerunki założycielek wspólnot bądź mniszek umarłych w aurze świętości) wraz z relikwiami i przedmiotami mającymi styczność z ich ciałem stanowiły tzw. brandia służące akcentowaniu wyjątkowości danego zgromadzenia, pełniły także funkcję łącznika między żyjącymi zakonnicami, a ich poprzedniczkami, które dotknęła tzw. święta śmierć.

Koncept scenograficzny wystawy uzupełnia Blacha trumienna (Prusy, 1732) z kolekcji prywatnej Emila Przepiórskiego z Warszawy, dwie pary XVIII-wiecznych figur aniołów z kościoła pw. Św. Jana Apostoła i Ewangelisty w Bartoszycach oraz kościoła p.w. św. Bartłomieja Apostoła w Jezioranach, a także kopia „barokowej” trumny wypełniona roślinami wykorzystywanymi w rytuałach funeralnych.

Całość zamyka ascetyczna i wypełniona ciszą Tablica epitafijna zmarłych bernardynów (XVIII-XIX wiek), pierwotnie z klasztoru ojców bernardynów w Stoczku Klasztornym, obecnie z Sanktuarium Matki Bożej Królowej Pokoju w Stoczku Klasztornym, zawierająca spis zmarłych mnichów. Górna część tablicy przedstawia monochromatycznie namalowaną czaszkę i fragment kości oraz cytat z Apokalipsy św. Jana (14,13): Beati mortui qui in Domino moriuntur apoc 14 (Błogosławieni, którzy w Panu umierają – już teraz). Epitafium nie ukazuje konkretnego, wyobrażeniowego portretu, jednak wizerunek czaszki w zestawieniu z listą zmarłych może sugerować, iż czaszka ta nie jest jedynie symbolem przemijania, ale szczególnym portretem każdego mnicha, szczególnym portretem każdego człowieka, każdego z nas…

Jowita Jagla

Żywot mój dzień wczorajszy, który już przeminął. Bolesna nie(obecność) czyli sztuka portretowania zmarłych

Wystawa w Szpitalu Św. Ducha (Dział Historii Medycyny Muzeum Mikołaja Kopernika)
ul. Stara 6, Frombork

maj 2026 – luty 2027

Scenariusz wystawy:
Jowita Jagla

Koncept scenograficzny wystawy:
Jowita Jagla

Kurator wystawy:
Jowita Jagla

Realizacja wystawy:
Jowita Jagla, Paulina Dudek-Sobieska

Realizacja techniczna wystawy:
Andrzej Długołęcki, Dariusz Grzesiak, Paweł Chorostian

Multimedia/Promocja:
Żaneta Wlizło, Zorjana Polenik, Dorota Wójcik

Opracowanie graficzne:
Janusz Goliński

Aranżacja roślin „śmiertelnych” w trumnie:
Wiesława Długołęcka

Przygotowanie konserwatorskie obiektów:
Pracownia Konserwacji Zabytków Ewa Olkowska, Olsztyn

Zdjęcia:
Bożena i Lech Okońscy

Kościoły, kapliczki, muzea, instytucje naukowe i kolekcje prywatne reprezentowane na wystawie:

Kościoły Archidiecezji Warmińskiej:
Kościół pw. Św. Jana Apostoła i Ewangelisty, Bartoszyce
Kościół filialny pw. Trójcy Przenajświętszej, Bogatyńskie
Kościół p.w. św. Bartłomieja Apostoła, Jeziorany

Zgromadzenia zakonne / Sanktuaria / Klasztory:
Klasztor Świętej Anny Mniszek Zakonu Kaznodziejskiego w Aleksandrówce koło Przyrowa
Sanktuarium Matki Bożej Gidelskiej w Gidlach
Sanktuarium Matki Bożej Królowej Pokoju w Stoczku Klasztornym
Zgromadzenie Sióstr Świętej Katarzyny Dziewicy i Męczennicy w Ornecie

Muzea:
Muzeum Archidiecezji Gnieźnieńskiej w Gnieźnie
Muzeum im. Wojciecha Kętrzyńskiego w Kętrzynie
Muzeum Ziemi Lubawskiej w Lubawie przy Parafii pw. Nawiedzenia N. M. Panny i św. Anny w Lubawie
Muzeum Archidiecezji Warmińskiej im. bpa Jana Obłąka w Olsztynie

Zbiory prywatne:
Kolekcja prywatna Emila Przepiórskiego, Warszawa

Aktualne wystawy

Kategorie
DZIAŁ HISTORII MEDYCYNY

Naczynia aptekarskie XVI–XX w.

Pierwsza ceramika apteczna pojawiła się w Bagdadzie, gdzie w VIII i IX wieku w tamtejszych aptekach (zwanych sajdalani) używano naczyń glinianych (często zdobionych), posiadających różnorodne formy.

Arabowie z kolei ujawnili sekret wytwarzania naczyń aptekarskich Hiszpanom (głównym ośrodkiem wyrobu ceramiki o wzorach mieszanych hiszpańskich i mauretańskich stała się od początku wieku XII Malaga). Dwa stulecia później apteczna ceramika z Hiszpanii zaczęła być eksportowana do Włoch, gdzie wkrótce w XV i XVI stuleciu powstały samodzielne, oryginalne wytwórnie ceramiki we Florencji, Sienie, Urbino, Caffagiolo, a przede wszystkim w miejscowości Faenza – od której utworzono słowo fajans. W baroku oprócz Włoch wspaniałą ceramikę apteczną zaczęły wytwarzać ośrodki holenderskie (Delft), francuskie (np. Nevers, Marsylia, Strasburg) i niemieckie (m.in. Hanau, Norymberga, Sankt-Georgon). W Polsce najwcześniejsze poważne manufaktury założyli Radziwiłłowie w Białej Podlaskiej, Świerzniu i Żółkwi. W XVIII, XIX i XX stuleciu polską ceramikę apteczną produkowały manufaktury w Prószkowie Śląskim, Warszawie (manufaktura Karola Wolffa), Tomaszowie Mazowieckim, Kole, Lubartowie i Ćmielowie.

Mimo rosnącej mody na ceramikę apteczną przez setki lat funkcjonował w aptekach znany od wczesnego średniowiecza system przechowywania: maści, balsamy i oleje przechowywano w drewnianych puszkach, wodę, ocet, wino i syropy w kamiennych bądź glinianych dzbanach, zaś zioła i przyprawy korzenne w drewnianych skrzyniach. Konieczność stopniowej zmiany form i tworzywa z którego wykonywano naczynia aptekarskie podkreślali lekarze i aptekarze arabscy. Żyjący w XV wieku lekarz Saladin de Ascolo, autor podręcznika dla farmaceutów „Compendium aromatariorum” zwraca uwagę, iż surowce dobroczynne i leki winny być trzymane „w naczyniach szklanych, glazurowanych, ołowianych, porcelanowych, żelaznych, srebrnych, cynowych, pozłacanych i z rogu”.

Precyzyjniej różnorodność naczyń i ich funkcje opisuje XVI-wieczny lekarz i artysta-ceramik Cipriano Piccolopasso w dziele „Dell Arte dell Vasaio”. Wymienia on następujące typy ceramiki aptecznej:
– „albarello” – naczynia wklęsło-cylindryczne, przypominające kształtem segment bambusa, służące do sprowadzania i przechowywania żywic oraz surowców aromatycznych
– „boccale” – dzbany z wylewkami i bez wylewek posiadające skręcone uchwyty
– „vasi a torre” – wysokie amfory

W czasach nowożytnych naczynia apteczne nadal wykonywano z gliny, fajansu i kamionki, dopiero wynalazek porcelany miśnieńskiej w 1709 roku przez Fryderyka Boettgera aptekarza i alchemika króla Augusta II Mocnego dokonał rewolucji powodując, że porcelana szybko zaczęła być wykorzystywana w aptekach.

Naczynia apteczne nie służyły jedynie przechowywaniu surowców roślinnych i medykamentów, posiadały także szereg innych funkcji informacyjnych i estetycznych. Zdobiono je malarskimi przedstawieniami roślin, emblematami farmaceutycznymi, wizerunkami świętych, a także godłami możnych rodów, co stanowiło reklamę danej apteki i dodawało splendoru miejscu, z którego korzystali tak znamienici klienci.

Istotną rolę pełniły również napisy umieszczane na ceramice oraz pozostałych utensyliach aptecznych. Późnośredniowieczne i renesansowe utensylia apteczne posiadały często dekorację w postaci krótkich maksym o charakterze religijnym (np. „w Bogu moja nadzieja”, „Jeśli Bóg jest z nami, któż przeciw nam”, „Święta Katarzyno módl się za nami”, „Bóg stworzył leki”, „Jezu Nazareński zmiłuj się nade mną”) czy dłuższych cytatów inspirowanych Biblią („Bóg jest Miłością, a kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg w nim” (J 4, 16), „Tobie Panie zaufałem, nie zawiodę się na wieki” Ps 30 (31).

W epoce baroku aforyzmy, sentencje zaczerpnięte z traktatów medycznych i dzieł antycznych poetów (głównie Horacego, Wergiliusza i Owidiusza) oraz cytaty biblijne zdobiły już powszechnie apteczną ceramikę, meble (szafy, regały), portale wejściowe, ściany i witryny. Większość inskrypcji głosiła wiarę w moc leczniczych roślin (np. „Z ziół, a nie ze słów powstają leki”), podkreślała tematykę wanitatywną („Przeciwko sile śmierci nie rośnie ziele w ogrodzie”, „Dlaczego człowiek umiera, skoro w jego ogrodzie rośnie szałwia”), a nade wszystko przypominała, iż powrót do zdrowia jest procesem, na który ma wpływ nie tylko wiedza człowieka, ale przede wszystkim Bóg i święci.

Kategorie
DZIAŁ HISTORII MEDYCYNY

Malowidła ścienne

Malowidła ścienne, zachowane w średniowiecznej kaplicy św. Anny przy szpitalu św. Ducha we Fromborku, zostały częściowo odsłonięte spod kilku warstw tynków i pobiały przez konserwatorów z Królewca w roku 1931. Zakresem prac konserwatorskich objęto wówczas jedynie absydę z najwartościowszym jak słusznie uważano przedstawieniem Sądu Ostatecznego. Pracami kierował Otto Steinbrecht, bratanek słynnego konserwatora Konrada Steinbrechta, który na przełomie wieków XIX/XX wykonał m.in. wiele prac konserwatorskich na zamku malborskim, a w roku 1907 konserwował z zespołem średniowieczny poliptyk maryjny z katedry fromborskiej.

Kolejne prace konserwatorskie przy tym malowidle przeprowadził w roku 1961 zespół z gdańskiego oddziału PP. Pracownie Konserwacji Zabytków w Gdańsku, pod kierunkiem Barbary Grabowskiej. W roku 1981 Janina Piaskowska odsłoniła częściowo spod późniejszych tynków i pobiał zachowaną częściowo dekorację malarską na ścianach kaplicy i w jej bocznych oratoriach. W latach 1987-1989, Jacek Wziątek z zespołem wykonał pełną konserwację malowidła Sąd Ostateczny. On też odnowił geometryczną XIX-wieczną dekorację malarską ze stiukowymi, złoconymi gwiazdkami na drewnianym, kolebkowym sklepieniu kaplicy.

W latach 2006-2008 konserwację całości malowideł ściennych w kaplicy św. Anny powierzono Andrzejowi Paczesnemu, który odsłonił resztki malowideł w górnych partiach ścian kaplicy oraz w jej dwóch oratoriach i dokonał udanej próby scalenia istniejącej polichromii i jej częściowej rekonstrukcji. Malowidła zachowane w kaplicy mają cechy sztuki stosowanej w zdobieniu średniowiecznych inkunabułów. Jedynie malowana kotara na ścianie wschodniej, wykonana została wówczas kiedy w roku 1712, ustawiono w tym miejscu duży, nieistniejący już, dwukondygnacyjny ołtarz Dobrego Pasterza.

Do niedawna powszechnie uważano, że autorem dekoracji malarskiej w absydzie kaplicy /poza barokową kotarą/ jest fromborski pisarz miejski Christian Blumenroth, który w roku 1434, przepisał biblię dla kanonika Salendorfa, bowiem sposób jej ilustrowania był niemal identyczny z malowidłami tutaj zachowanymi. Pozostałe malowidła datowano na początek XVI wieku. Badania barwników i spoiwa, oraz struktury tynków przeprowadzone w roku 2007 w laboratorium uniwersyteckim UMK w Toruniu wykazały jednak, że całość zachowanej polichromii, w absydzie, na ścianach kaplicy i w jej oratoriach zostały wykonane równocześnie i ich powstanie należy odnieść do czasu preceptorii antonitów /1507-1519/. Jeżeli dalsze badania potwierdzą ten fakt, interesującym będzie, że malowidła w kaplicy powstały w pierwszych latach pobytu na Warmii Mikołaja Kopernika.

Najcenniejszym elementem programu ikonograficznego zawartego w malowidłach ściennych kaplicy jest Sąd Ostateczny pokrywający jej absydę. Kompozycja dzieli się na 19 scen, umieszczonych na czterech poziomach. Tematyka Sądu Ostatecznego podana jest tutaj w redakcji zgodnej z ikonografią tego przedstawienia. Chrystus – Sędzia, zwołujący na sąd aniołowie, zmarli wychodzący z grobów zmarli. Archanioł Gabriel ważący dusze, Matka Boska i św. Jan Chrzciciel jako orędownicy, anioł walczący z diabłem o dusze, diabły prowadzące do piekła grzeszników, wyobrażenia grzechów głównych. Wszystkie postacie wplecione są w schematyczną, linearną dekorację roślinną, która przewija się przez całą płaszczyznę malowidła. W górnym pasie dekoracji malarskiej, centralną postacią jest Chrystus w mandorli, sierdzący na podwójnym łuku tęczy. Za jego głową widnieje nimb krzyżowy, z ust zaś wychodzą z lewej strony trzy lilie, z prawej miecz – jako typowe symbole łaski i kary. Cztery anioły, ustawione parami z obu stron postaci Chrystusa, dmą w trąby, ogłaszając nadejście Sądu Ostatecznego. Poniżej, po prawej stronie Najwyższego Sędziego stoi Maria, obejmująca płaszczem miłosierdzia proszących o wstawiennictwo .Po przeciwnej stronie klęczy , odziany w skórę św. Jan Chrzciciel. Nieco niżej, Archanioł Michał waży dusze. Prawa szala wagi przechylana jest przez duszę trzymającą w ręku magiczny trójkąt z kołami na narożach. Symbolizuje on, być może, Trójcę Świętą. Na lewej szali, idącej w górę siedzi postać obciążona kołem młyńskim . Usiłuje ją bezskutecznie przeważyć kosmaty diabeł, umieszczony na jej krawędzi. Na tym samym poziomie widnieją lużno rozrzucone postacie umarłych wstających z grobów. Do żywszych, a przez to najciekawszych, należą sceny w których występują diabły, wprowadzające do statycznej kompozycji pewien element ruchu. Diabeł w intencji malarza wykazuje wielką aktywność chcąc uczynić jak najwięcej zła. Raz wlecze na sznurze lichwiarza, raz walczy z aniołem o duszę, to znów wiezie na taczce chciwego grzesznika. Oprócz diabłów działających pojedynczo, występują też diabły działające parami np. w kuszeniu pary małżeńskiej, oznaczającej grzech nieczystości. Nad tą sceną widnieje napis minuskułą gotycką superbia – pycha, co potwierdzałoby, że w tej części dekoracji chodzi o przedstawienie grzechów głównych. Najniższy pas malowideł tuż nad poziomem posadzki, jest najgorzej zachowany i jak należy sądzić ze słabo czytelnych fragmentów architektury z jednej strony i czerwonych płomieni z drugiej, miał przedstawiać Niebieską Jeruzalem po prawicy Chrystusa i piekielne odmęty po lewicy. Trudno obecnie w całości odtworzyć pierwotny program ikonograficzny malowidła, bowiem kilka scen uległo zniszczeniu przy przekuwaniu drzwi prowadzących do wzniesionej w roku 1709 zakrystii.

Również na ścianach bocznych kaplicy, ścianie z łukiem tęczowym i w bocznych oratoriach, zachowały się fragmenty malowideł ściennych z zacheuszkami, wicią roślinną, przedstawieniami ludzi i zwierząt. Symbolika tych przedstawień z uwagi na zachowany niepełny kontekst ikonograficzny nie została jeszcze wystarczająco wyjaśniona. Wydaje się, że znaczącą rolę odgrywa tutaj symbolika zodiakalna. Wnętrze kaplicy obiegał niegdyś fryz z minuskułową inskrypcją. Zachowany on został tylko w niewielkim fragmencie.

Rozpatrując rozpoznany dotąd pierwotny program ikonograficzny, można przypuszczać, że wykonawcy malowideł znacznie bliższa była teologia, niż arkana malarstwa ściennego. Należy też sądzić, że był on miniaturzystą, a polichromia w kaplicy św. Anny była w dziedzinie malarstwa monumentalnego pierwszą i chyba ostatnią pracą tego artysty.

Dekoracja malarska kaplicy fromborskiej, zasługuje w pełni na uznanie, jako typowy przykład działalności artystów prowincjonalnych. Tego nurtu twórczości, choć nie przypisujemy mu decydującego znaczenia, nie można w żadnym wypadku pominąć. Jest on bowiem niezbędny dla całościowego ujęcia dziejów sztuki nie tylko miasta czy regionu, ale i kraju.

Tadeusz Piaskowski

Literatura:
Arszyński Marian, Kutzner Marian, Katalog Zabytków Sztuki. Braniewo, Frombork, Orneta i okolice. Województwo Elbląskie, Warszawa 1980
Brachvogel Eugen, Ermlands größtes mittelalterliches Wandgemälde in Frauenburg, Ermländische Zeitung, J.g. 64, 1935
Piaskowski Tadeusz, Poklewski Józef, Malowidło Sąd Ostateczny w kaplicy św. Anny we Fromborku, Komentarze Fromborskie. Zeszyt 4. Olsztyn 1972
Piaskowski Tadeusz, Henryk Szkop, Zabytki Fromborka, Frombork 2003

Skip to content